Z nagim biustem na figurę Trumpa. Protest Femen w Madrycie

Świat

Półnaga kobieta rzuciła się w kierunku dopiero co odsłoniętej figury woskowej prezydenta-elekta USA krzycząc, że należy złapać go za... klejnoty. Było to nawiązanie do ujawnionego w czasie kampanii wyborczej nagrania rozmowy, w trakcie której Donald Trump powiedział, że jako celebryta może w kontaktach z kobietami pozwolić sobie na wszystko. Nawet na to, by łapać je za krocze.

Do zdarzenia doszło we wtorek podczas ceremonii odsłonięcia figury w  Muzeum Figur Woskowych w Madrycie. Półnaga kobieta jest członkinią feministycznego, międzynarodowego Ruchu  Femen, który powstał na Ukrainie. Słynie on z akcji, w czasie których uczestniczki rozbierają się do pasa, a niekiedy całkowicie.  

 

Pracownicy muzeum wyglądali na zaskoczonych i zdezorientowanych tym, co się dzieje. Jeden z nich próbował okryć kobietę płaszczem, inni usiłowali wyprosić ją z sali.

 

Aktywistka była jednak mocno zdeterminowana. Kilka razy udało jej się odskoczyć od mężczyzn i zapozować do zdjęć z figurą Trumpa, a nawet łapać za "przyrodzenie". Później opuściła muzeum.

 

Rozebrały się w lokalu wyborczym

 

Ruch Femen sprzeciwia się m.in. prostytucji, przemocy wobec kobiet, potępia patriarchalizm, krytykuje turystykę seksualną i walczy z naruszaniem praw obywatelskich.

 

To nie pierwszy protest Femen przeciwko miliarderowi. 8 listopada, czyli w dniu wyborów prezydenckich w USA, rozebrane kobiety pojawiły się w lokalu wyborczym w Nowym Jorku, gdzie głosował Trump.

 

Wtorkowa prowokacja Femen odnosiła się do opublikowanego w październiku ub. roku nagrania rozmowy z 2005 roku, podczas której miliarder opowiedział w wulgarnych słowach o agresywnej próbie nakłonienia do seksu świeżo poznanej kobiety.

 

"Mocno się do niej dobierał"

 

Trump rozmawiał wówczas z Billym Bushem - gospodarzem telewizyjnego programu "Access Hollywood". Mówił, że podrywał zamężną, niewymienioną z imienia i z nazwiska kobietę, chwaląc się, że "mocno się do niej dobierał". Próbował ją całować i nakłonić do seksu, co zostało wyrażone czteroliterowym angielskim słowem "f...". Trump powiedział następnie, że bardzo się rozczarował, gdy zrozumiał, że obiekt jego awansów "ma wielkie, sztuczne cycki". Na koniec dodał: "Jeśli jesteś gwiazdą, one pozwalają ci na wszystko. Mogę położyć rękę na jej kroczu (użył innego, mocniejszego określenia - red.) i ona się na to zgodzi."

 

Rozmowa została nagrana w czasie, gdy Trump był żonaty z obecną żoną Melanią. Nie wiadomo, kiedy miał miejsce opisywany w niej epizod.

 

Polsat News, PAP

ml/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze