- Widzę, że (prezydent - red.) został przekonany przez Jarosława Kaczyńskiego, że wątpliwości mieć nie może. To jest kolejny etap, gdzie wziął na siebie odpowiedzialność za psucie państwa, jego instytucji i osłabianie Polski - dodał polityk.

 

Jak zaznaczył, budżet, co do którego można mieć wątpliwości, może być podważany zarówno w tym roku jak i w latach przyszłych. - Prezydent nie zrobił nic, aby zmniejszyć to ryzyko. W związku z tym bierze pełną współodpowiedzialność za kryzys budżetowy, w jaki w tym momencie Polska weszła - ocenił Petru.

 

Jak przyznał, wiedział, iż mimo jego sugestii Andrzej Duda nie skieruje budżetu do Trybunału Konstytucyjnego. - Jarosław Kaczyński mówił, że takiej możliwości nie ma, więc wiedziałem, że prezydent nie skieruje budżetu do TK. Powinien to zrobić dlatego, że uratowałby nie tylko Polskę, ale również PiS. PiS zdelegalizował tym budżetem swój własny rząd - powiedział lider Nowoczesnej.

 

- Do tego naraził Polskę na problemy z inwestycjami, wyższe koszty obsługi długu, problem z środkami z UE i utratę wiarygodności na świecie. Ten budżet może też być kwestionowany w przyszłości - dodał.

 

"Mogą być zapytania z instytucji międzynarodowych"

 

Petru zapowiedział, że Nowoczesna będzie składać wnioski do prokuratury, do Trybunału Konstytucyjnego, do Sądu Najwyższego, w TK będzie wnioskować "o wyłączenie ze składu sędziów-dublerów". - Mogą być też zapytania z instytucji międzynarodowych, samorządów, czy dany wydatek ma na pewno oparcie w prawie - podkreślił polityk.

 

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę budżetową na 2017 rok - poinformowała w piątek Kancelaria Prezydenta RP. Sejm uchwalił budżet na 2017 r. 16 grudnia podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej. Senat w środę nie zgłosił poprawek do budżetu na 2017 r. Uchwałę w tej sprawie poparli wszyscy obecni senatorowie PiS. Spośród 33 senatorów PO, 32 nie uczestniczyło w głosowaniu. W debacie senatorowie PO dowodzili, że "ten budżet nie istnieje".