- Moim biznesem jest sprawa reprezentacji wyborców. Jestem szefem PO (...) ja się na takie państwo nie zgadzam - podkreślił lider PO tłumacząc po co opozycja okupowała salę sejmową. Jak dodał "to początek następnego etapu. Długiego marszu". - Przed nami referendum ws. oświaty - nawiązał do prac nad referendum, które organizuje Związek Nauczycielstwa Polskiego.

 

"Jeszcze dwa lata temu wiedziałem, że Trybunał jest niezależny"

 

W najbliższym jednak czasie Platforma zamierza zająć się, jej zdaniem, nielegalnie uchwaloną ustawą budżetową. Schetyna zapowiedział skargi do Sądu Najwyższego i NIK.

 

Pytany dlaczego nie zamierza skarżyć trybu uchwalenia ustawy do TK wytłumaczył: "Jeszcze dwa lata temu wiedziałem, że Trybunał jest niezależny".

 

- Ustawa jest  sprzeczna z konstytucją z regulaminem Sejmu. Za cztery lata wybory. Przegrają następne wybory i poniosą odpowiedzialność - podsumował.

 

Lider PO był pytany o odpowiedzialność posłów Platformy, którzy blokowali salę sejmową i mównicę (co zapowiadał m.in Jarosław Kaczyński) Schetyna określił to krótko: Strachy na lachy.

 

"To nie były dobre dni dla opozycji"

 

Pewne wątpliwości, co do protestu opozycji miał z kolei drugi gość programu Andrzej Olechowski.  Jeden z założycieli Platformy Obywatelskiej stwierdził, że protest co prawda był potrzebny gdyż "posłowie zwrócili ludziom uwagę, że coś jest nie tak, ale nie do końca wyjaśnili, dlaczego protestują". Jego zdaniem "nie były to dobre dni jeśli chodzi o współpracę opozycji".

 

Olechowski ma także wątpliwości co do legalności uchwalonej ustawy budżetowej, ale także nie zwróciłby się w tej kwestii do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż jak stwierdził TK także "jest wadliwy prawnie". - Mamy katastrofę, codziennie instytucję państwa są degradowane - ocenił.

 

 

 

Nie ma co popadać w hurraoptymizm

 

Protest opozycji podsumował także trzeci gość Kamila Durczoka, poseł PiS Krzysztof Łapiński. - Pokazaliśmy, że nie będzie tak, że mniejszość szachuje większość - stwierdził. Dodał jednak iż "nie ma co popadać w hurraoptymzm". Pytany, czy Jarosław Kaczyński zapowiadając kary dla posłów nie ma zapędów dyktatorskich wyjaśnił, że "prezes zdiagnozował sytuację, gdyż protest był pozaprawny".

 

Wyjaśnił także prowadzącemu program, że najważniejszym politykiem w państwie jest prezydent, a Jarosław Kaczyński jest liderem obozu zjednoczonej prawicy.

 

 

Dotychczasowe odcinki programu można oglądać tutaj.

 

Polsat News