We wtorek w Duesseldorfie odbędzie się zamknięte dla prasy spotkanie władz partii, które mają omawiać kwestię kandydatury.

 

Według "Bilda" decyzja już zapadła, a zapowiedziane na 29 stycznia ogłoszenie kandydatury będzie jedynie formalnością.

 

Zarząd SPD napisał na Twitterze, że doniesienia prasowe są spekulacją, a nazwisko kandydata zostanie podane do wiadomości publicznej w ustalonym terminie.

 

Jak pisze tabloid, w lecie Gabriel rozmawiał o swojej kandydaturze z partyjnymi przyjaciółmi i przedstawicielami władz SPD. Do najbardziej zdecydowanych zwolenników jego kandydowania należy były kanclerz Gerhard Schroeder, który zagroził w żartach, że w przeciwnym razie sam jeszcze raz zawalczy o fotel kanclerza.

 

Za i przeciw


Gabriel zwlekał z decyzją ze względu na słabe wyniki w sondażach. Z aktualnych ankiet wynika, że w bezpośrednim starciu z Angelą Merkel nie miałby żadnych szans. Większym poparciem cieszy się Martin Schulz - obecny szef Parlamentu Europejskiego, którego kadencja wkrótce się kończy i który zamierza wrócić do polityki niemieckiej.

 

"Bild" zwraca ponadto uwagę, że w lutym przyjdzie na świat drugie dziecko Gabriela i jego żony Anke. Udział w kampanii przedwyborczej oznacza, że polityk nie będzie miał czasu dla rodziny.

 

Z drugiej jednak strony rezygnacja z ubiegania się o stanowisko kanclerza oznaczałaby zapewne utratę pozycji szefa partii i w dalszej perspektywie koniec kariery politycznej - piszą autorzy materiału.

 

Zapowiedział "wojnę kulturową" z islamistami


W minionych miesiącach Gabriel, obecnie minister gospodarki w koalicyjnym rządzie Merkel, odniósł kilka politycznych sukcesów: skłonił pomimo oporów swą partię do zaakceptowania umowy o wolnym handlu z Kanadą (CETA), uratował przed bankructwem sieć handlową Tengelmann i przeforsował swego partyjnego kolegę Franka-Waltera Steinmeiera na wspólnego kandydata koalicji na prezydenta Niemiec.

 

W wywiadach udzielonych w ostatnich dniach niemieckim mediom 57-letni polityk opowiedział się za zaostrzeniem polityki wobec naruszających prawo imigrantów i za "wojną kulturową" z islamistami.

 

PAP