W zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym zginęło 12 osób, a ponad 50 zostało rannych.

 

- Podczas gdy mieszkańcy i turyści nadal kładą kwiaty i zapalają znicze na Breitscheidplatz (miejscu zamachu - red.), by zademonstrować solidarność z ofiarami, od rządzących można jedynie usłyszeć, że chcieliby jak najszybciej powrócić do normalności" - powiedziała Petra K. dziennikarzom ukazującej się w Berlinie gazety. Jej zdaniem "niedostateczny szacunek" ze strony państwa jest "zasmucający i niegodny".

 

Koncentracja na sprawcy, pomijanie ofiar 

 

Za przykład godny naśladowania rozmówczyni "Tagesspiegla" uznała pogrzeb polskiego kierowcy Łukasza Urbana, zastrzelonego przez zamachowca. - Msza ekumeniczna zorganizowana w Berlinie dzień po zamachu, gdy rodziny ofiar miały "co innego na głowie", nie powinna kończyć żałoby - zauważyła kobieta. Jej zdaniem media i politycy koncentrują się niemal wyłącznie na sprawcy zamachu, pomijając ofiary.

 

"Tagesspiegel" zaznacza, że uroczystości pogrzebowe z udziałem przedstawicieli rządu odbyły się nie tylko w Polsce, lecz także w Izraelu i we Włoszech. Niemieckie ofiary zamachu pozostają natomiast szerokiej opinii publicznej nieznane. W telewizji nie pokazano wizyt kanclerz Angeli Merkel czy burmistrza Berlina Michaela Muellera w szpitalach, gdzie przebywają ranni.

 

Duszpasterz Justus Muenster podkreśla, że zarówno wśród poszkodowanych, jak i wśród mieszkańców Berlina widoczna jest potrzeba upamiętnienia ofiar zamachu.

 

Niezadowolenie z powodu takiego podejścia do ofiar zamachu rośnie - ocenia "Tagesspiegel". Ze względu na bierność władz, Kościół ewangelicki zastanawia się nad zorganizowaniem nabożeństwa na cześć ofiar. Ewangelicki biskup Berlina Markus Droege opowiedział się za utworzeniem miejsca pamięci ofiar zamachu.

 

PAP