W czwartek marszałek Senatu Stanisław Karczewski napisał, że "jeśli będzie wola", to na najbliższym posiedzeniu zgłosi poprawki do budżetu na 2017 r. proponowane przez opozycję. Taką propozycję zgłaszali wcześniej szef Nowoczesnej Ryszard Petru i wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z klubu Kukiz’15.

 

Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski powiedział w programie 3 Polskiego radia , że prezydent Andrzej Duda przygląda się sytuacji w Sejmie.  - Panu prezydentowi zależy na tym, aby prace nad budżetem, de facto jedną z najważniejszych ustaw, która jest przyjmowana co roku w polskim parlamencie, przebiegały nadal i zostały dokończone bez przeszkód w spokojnej atmosferze - podkreślił.

 

Przypomniał, że w przypadku budżetu prezydent ma dwie opcje - podpisanie ustawy lub skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego (konstytucja wyklucza prawo weta).

 

Magierowski dodał, że deklaracja Karczewskiego na pewno jest jedną z opcji na rozwiązanie kryzysu, która może być rozważana. - Dziwi mnie stanowczy upór i trwanie w tym uporze w przypadku PO, która najwyraźniej, jako już w tej chwili jedyna siła opozycyjna w Sejmie w ogóle nie chce o tego typu rozwiązaniach rozmawiać, a myślę, że to jest akurat ten moment, kiedy Platforma powinna dostrzec, że trwanie w tym kryzysie i proteście w Sejmie wiele dobrego jej nie przyniesie - stwierdził Magierowski.

 

"Metoda, aby się cofnąć o krok"

 

Poseł Grzegorz Długi z klubu Kukiz’15 powiedział, że propozycja zgłoszenia poprawek opozycji w Senacie jest jakimś rozwiązaniem.  - Bardzo bym chciał, aby obydwie strony tego wariackiego już kryzysu w tej chwili, troszeczkę cofnęły się o krok, a to jest metoda, aby się cofnąć o krok - zaznaczył.

 

Zdaniem posła Kukiz’15 problemem nie jest ewentualny brak kworum podczas głosownia w Sali Kolumnowej Sejmu, lecz głosowanie poprawek w blokach. "Budżet nie został uchwalony prawidłowo głównie ze względu na to, że w sposób niezgodny z regulaminem, niezgodny z prawem zblokowano poprawki. To było w tym trybie niedopuszczalne i to już załatwia dyskusję - ocenił poseł.

 

Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) stwierdziła, że "PiS cały czas łamie prawo".  - PiS nie chce w żaden sposób cofnąć się o krok i przywrócić debatę na temat wszystkich ustaw, jakie były procedowane 16 grudnia, więc proponujemy, aby były procedowane ponownie na sali posiedzeń 11 stycznia wszystkie poprawki do budżetu i taką propozycję złożył Ryszard Petru – podkreśliła posłanka Nowoczesnej.

 

Zdaniem europosła PSL Jarosława Kalinowskiego w propozycji Karczewskiego chodzi o zachowanie twarzy, a nie merytoryczną zawartość ustawy budżetowej i aspekty prawne.  - No dokąd my dojdziemy, jeżeli będziemy tylko myśleć o zachowaniu twarzy, a nie przyszłości Polski? - pytał.

 

PiS krytykuje i apeluje o kompromis

 

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, poseł PiS Jarosław Sellin powiedział, że "łamią prawo posłowie opozycji z Nowoczesnej i z PO, uniemożliwiając normalną pracę Sejmu".

 

Apelował, by umożliwić normalną pracę Sejmu na sali plenarnej. - Przyjdźcie - wtrąciła Scheuring-Wielgus. - Oczywiście, że przyjdziemy. Ja mam swoje miejsce tam wyznaczone, pani poseł, i oczekuję, że będę mógł normalnie w miejscu mi wyznaczonym pracować bez tej hucpy, którą tam uprawiacie z selfikami, ze śpiewami, z zaglądaniem i szabrowaniem w materiałach moich kolegów i koleżanek, które tam pozostawili, bez tych wygłupów, które tam się dzieją, bez profanowania świętego miejsca polskiej demokracji, jakim jest sala plenarna - odpowiedział Sellin.

 

- Mam nadzieję, że do tego czasu kompromis zostanie wypracowany, żeby zdeeskalować to napięcie, bo to jest dzisiaj obowiązkiem każdego odpowiedzialnego polskiego polityka i to rozwiązanie być może takim rozwiązaniem by było - powiedział Sellin.

 

PO: chodzi o zalegalizowanie bezprawia; to bez sensu

 

Andrzej Halicki (PO) zarzucił Sellinowi, że powiedział "parę nieprawd". Jego zdaniem marszałek Sejmu Marek Kuchciński "uciekł" i "abdykował", a jego powrót do roli marszałka "jest punktem wyjścia".

 

Poseł PO skrytykował też propozycje Karczewskiego. - Pomysł jest mniej więcej tego rodzaju, żeby przyjąć definicję, że światło czerwone jest w tym dniu, czyli 16 grudnia, światłem zielonym po to, żeby przejście na czerwonym nie było wtedy skwitowane mandatem, a jeszcze na dodatek to, co będzie wniesione jako poprawka, nie swoja, bo przecież opozycji, zostanie za chwilę odrzucone, bo przecież nie chodzi o jej przyjęcie, tylko chodzi o zalegalizowanie bezprawia. To bez sensu - powiedział Halicki.

 

Senat zbierze się w środę 11 stycznia

 

Najbliższe posiedzenie Senatu odbędzie się w dniach 11-13 stycznia. W ubiegłą środę komisja budżetu i finansów publicznych zarekomendowała Senatowi przyjęcie bez poprawek ustawy budżetowej na 2017 rok. Komisja zaakceptowała ten wniosek jednogłośnie, głosowało tylko siedmiu senatorów PiS, będących jej członkami. W głosowaniu nie brali udziału senatorowie PO.

 

W czwartek marszałek Karczewski napisał na Twitterze: "Jeśli będzie wola, to jako marszałek Senatu, na najbliższym posiedzeniu zgłoszę budżetowe poprawki proponowane przez opozycję".

 

Wcześniej szef Nowoczesnej Ryszard Petru jako możliwość rozwiązania kryzysu sejmowego zaproponował, aby przedstawiciele PiS zgłosili złożone wcześniej przez posłów opozycji w Sejmie poprawki do budżetu na 2017 rok, w Senacie.

 

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej - którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. - poprawki były wówczas głosowane w dwóch blokach: zgłoszone przez opozycję oraz popierane przez PiS; poprawki opozycji zostały odrzucone.

 

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16. grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

PAP, polsatnews.pl