W odtajnionej części tego raportu służby wywiadowcze podają: "Oceniamy z dużą pewnością, że GRU (rosyjski wywiad wojskowy – red.) wykorzystało postać Guccifer 2.0, DCLeaks i WikiLeaks by udostępnić publiczności i instytucjom medialnym (...) dane zdobyte w operacji cybernetycznej".

 

Materiały skradzione w wyniku włamania do komputerów Demokratów zostały opublikowane przez demaskatorski portal WikiLeaks oraz na dwóch tajemniczych stronach internetowych: DCLeaks.com oraz na blogu pisanym przez Guccifer 2.0.


"Rosyjski rząd chciał zwiększyć szanse Trumpa"


"Oceniamy dalej, że Putin i rząd Rosji z czasem zaczęli ewidentnie preferować prezydenta elekta (Donalda) Trumpa" - głosi raport.

 

"Oceniamy również, że rosyjski rząd chciał zwiększyć szanse prezydenta elekta, kiedy było to możliwe, dyskredytując sekretarz (stanu Hillary) Clinton" - czytamy w dokumencie.


Trump: ingerencja nie wpłynęła na wynik wyborów


Trump wydał po wysłuchaniu szefów służb wywiadu oświadczenie, w którym zapewnia, że cybernetyczna ingerencja "Rosjan, Chin czy też innych krajów (...) absolutnie nie wpłynęła na wynik wyborów", a także nie doszło do manipulowania maszynami do głosowania.

 

Prezydent elekt poinformował też, że Krajowy Komitet Partii Republikańskiej zdołał "odeprzeć" ataki hakerskie.

 

Zapowiedział, że powoła zespół, którego zadaniem będzie przedstawienie mu w ciągu 90 dni planu walki z atakami cybernetycznymi na USA.

 

PAP