Na deskach historycznego teatru operowego, jednego z najbardziej znanych w Europie, zaprezentowane zostanie przedstawienie-show "Trzy razy 10". Prawa telewizyjne do niego nabyła jedna z komercyjnych stacji. Autorem sztuki jest aktor, reżyser i komik Alessandro Siani. Jej bohater zasiądzie na widowni.

 

Czasy się zmieniają - podkreślają media i zauważają, że na słynnej scenie, na której w przeszłości występowały primadonny i wielcy śpiewacy, wystawiony zostanie - i to tylko raz, jak zapowiedziano - spektakl o jednej z największych i najbardziej kontrowersyjnych legend światowej piłki.

 

Zwraca się uwagę, że zbiega się to w czasie z 30. rocznicą pierwszego mistrzostwa Włoch, zdobytego przez klub Napoli, gdzie grał wówczas Maradona.

 

Bilety w cenie od 66 do 330 euro rozeszły się natychmiast.

 

"Maradona to geniusz piłki"

 

Podczas gdy w teatrze trwają przygotowania do tego wyjątkowego, okrytego tajemnicą wydarzenia, w Neapolu i na łamach włoskiej prasy nie ustaje polemika na temat tej inicjatywy. Poparł ją burmistrz miasta Luigi De Magistris, który zasiądzie na widowni. W wywiadzie dla dziennika "La Repubblica” powiedział, że nie widzi w tym żadnego skandalu, bo - jak stwierdził - Maradona to geniusz piłki.

 

- Teatr nie powinien reprezentować tylko elit i znakomitości, ale także kulturę ludu” - ocenił De Magistris, który jest też prezesem fundacji teatru San Carlo. Jego zdaniem spektakl ten nie będzie „kiczem”.

 

- Nie sądzę, aby Maradona zaczął grać na skrzypcach i dał koncert - dodał burmistrz Neapolu. - Nie uważam - zaznaczył - aby historia i godność teatru San Carlo ucierpiały na tym wydarzeniu.

 

Upadek teatru w Neapolu

 

Odmiennego zdania jest reżyser teatralny Roberto De Simone, który oświadczył w prasie: - To zniewaga dla naszej kultury.

 

W jego przekonaniu takie przedstawienie w prestiżowym, dostojnym teatrze, który gościł kompozytorów Gioachino Rossiniego i Gaetano Donizettiego oraz wielkich śpiewaków świadczy o "upadku" tego miejsca.

 

Nie wszyscy zgadzają się z tak radykalnymi opiniami. Mieszkający w stolicy Kampanii antropolog Marino Niola powiedział: - Gdyby Maradona zaczął kopać piłkę o fragmenty scenografii, miałbym wątpliwości. Ale przecież to był artysta w mieście, które w ostatnich 30 latach artystów miało niewielu.

 

Przed przyjazdem do Neapolu były argentyński piłkarz zwrócił się do mieszkańców miasta za pośrednictwem portalu społecznościowego: "Do zobaczenia w San Carlo, gdzie pokazana zostanie cała miłość, jaką mnie obdarzyliście i którą noszę w sercu".

 

PAP