Sąd w Erzurum, na północnym wschodzie kraju, uznał wojskowych za winnych "złamania konstytucji" w związku z ich rolą w próbie puczu. Stwierdzono ponadto, że przynależą oni do ruchu islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, skonfliktowanego z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem.

 

Skazani nie przyznali się do winy.

 

Ponad 35 tys. osób oczekuje na proces

 

Zdaniem władz w Ankarze Gulen jest odpowiedzialny za zorganizowanie zamachu stanu. Zarzuca się mu również utworzenie w Turcji tzw. równoległych struktur państwowych. Sam Gulen, założyciel wpływowego bractwa religijnego, zaprzecza, by był w jakikolwiek sposób powiązany z puczem.

 

W następstwie udaremnionego zamachu stanu ponad 35 tys. ludzi zostało aresztowanych i oczekuje na proces, a ponad 100 tys. członków służb bezpieczeństwa, służby cywilnej, wykładowców uniwersyteckich, nauczycieli i przedstawicieli innych grup zawodowych zwolniono z pracy lub zawieszono w obowiązkach. Zachód krytykuje posunięcia tureckich władz, szczególnie zaś aresztowania dziennikarzy, czystki wśród sędziów, zamykanie niezależnych redakcji czy sugestie o przywróceniu kary śmierci.

 

PAP