- Kto rozsądny dzisiaj mógłby wskazać lepszego kandydata do tego, aby w imieniu wszystkich tych, którzy są niezadowoleni z rządów PiS-u, »rozjechać walcem« podczas debaty jakiegokolwiek kandydata PiS-u. Ja widzę tylko jedną taką osobę - podkreślił Giertych. Jak dodał, oprócz Kaczyńskiego po stronie PiS także nie ma kandydata, który wygrałby z Tuskiem. - Beata Szydło i Andrzej Duda utonęliby w pierwszych sekundach - uważa Giertych.


- Oczywiste, że Kaczyński wygrałby taką debatę z Grzegorzem Schetyną, Ryszardem Petru, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Mateuszem Kijowskim. W ogóle nie byłoby co zbierać - podsumował Giertych. - Brutalna prawda o opozycji jest taka: jeśli mamy myśleć o tej debacie na końcu, to jest tylko Tusk - dodał.


Jak podkreślił, "też ma pretensje do Tuska". - Niepotrzebnie oddał prokuraturę, nie zajmował się edukacją tak jak powinien, nie wiem, czy z OFE wszystko dobrze zrobił – wymieniał Giertych.

 

"Nie ma w PiS-ie kogoś, kto zabrałby Kaczyńskiemu większość"


Jak zauważył Giertych, PSL w sprawie protestu w Sejmie "zachował się ostrożniej i być może nawet rozsądniej". - Ta cała "impreza" w Sejmie była ryzykowna wizerunkowo, choć na początku bardzo potrzebna, bo to, co zrobił marszałek Marek Kuchciński jest rzeczą niewiarygodną - dodał.


- PiS musi rządzić, bo wygrał wybory. Marzenia, że będą wcześniejsze wybory, to pobożne życzenia. Nie będzie żadnych wcześniejszych wyborów. Dlaczego Kaczyński miałby ryzykować oddanie władzy? - pytał Giertych.


- W 2007 r. to ja zorganizowałem PiS-owi przyspieszone wybory rozrywając koalicję i takie są fakty. Nie ma dziś kogoś takiego w PiS-ie, kto byłby w stanie odebrać Kaczyńskiemu większość w Sejmie - zauważył były wicepremier.


"Kaczyński przestraszył się blokowania Sejmu"


Zdaniem Romana Giertycha, Jarosław Kaczyński mocnymi wypowiedziami o sytuacji w Sejmie "umacnia swoich ludzi i straszy opozycję". - On się przestraszył tego blokowania Sejmu, to było widać. Ten uśmiech, to nie był uśmiech szczęśliwości, tylko strachu - podkreślił Giertych.


Były wicepremier uważa, że "te wszystkie ruchy, jak płot w Sejmie, to efekt tego strachu". - Myślę, że będą jakieś próby wyciągania konsekwencji, również prawnokarnych z tego powodu, że ktoś uczestniczył w tych blokadach - dodał.


Jak zaznaczył, "nie szykuje się żadne zbrojne powstanie". - Przestrzegałbym przed takimi głosami, które mogą wskazywać na to, że protesty wobec PiS-u nie będą miały charakteru pokojowego. Wydaje się, że pokojowy charakter tych protestów jest warunkiem ich skuteczności - stwierdził Giertych.


"Mamy pucz w TK"


Jego zdaniem "przed wyborami będzie festiwal różnego rodzaju zakończeń postępowań karnych w odniesieniu do osób powiązanych z obecną opozycją". - To się zacznie rok przed wyborami i to będzie ciężki czas dla opozycji, bo co chwila będzie kolejna osoba, być może nie zawsze niesłusznie. Bo jak się mówi: kto szuka, znajduje - podkreślił były wicepremier.


Giertycha uważa, że "mamy pucz w Trybunale Konstytucyjnym". - Mówimy o bzdurach, o nieszczęsnych fakturach Kijowskiego, o detalach, a mamy do czynienia z sytuacją, w której prezes TK tak naprawdę popełniła przestępstwo, a przynajmniej przewinienie dyscyplinarne - stwierdził mecenas, odnosząc się do obrad Zgromadzenia Ogólnego, podczas którego niepełny skład ZO wybirał kandydatów na prezesa TK.


"Niepokoi mnie flirt Petru z PiS-em"


Jak podkreślił, "bardzo niepokoi go flirt Petru z PiS-em". - To jest wchodzenie w rozmowy z przeciwnikiem, który nigdy nie dotrzymuje słowa, w tym samym czasie przejmuje Trybunał i robi skandaliczne rzeczy w parlamencie - wyjaśnił Giertych. - Propozycja Petru (zgłoszenie przez senatorów PiS poprawek opozycji do budżetu – red.) uznaje glosowanie w Sali kolumnowej, a protest za bezsensowny kompletnie - dodał.


"Kaczyński ma głęboko w poważaniu polską edukację"


Były minister edukacji narodowej stwierdził, że "nie będzie żadnej likwidacji gimnazjów". - Kaczyński generalnie jest człowiekiem racjonalnym. Ma głęboko w poważaniu całą polską edukację. Nic go nie obchodzi, byleby kłopotów nie było - powiedział Giertych.


Jego zdaniem, "cały ten projekt wielkiej zmiany jest kompletnie irracjonalny, chyba że służy tylko temu, aby pokazać, że prezydent jest trochę niezależny". - Andrzej Duda słyszy głosy, o tym, że jest podpisywaczem i chętnie by pokazał swoją niezależność i pewnie od miesięcy zabiegał u Kaczyńskiego o licencję na weto - stwierdził były minister.


Giertych uważa także, że "pozwolenie na to, by na 4 miesiące przed wyborami w 2019 r. poszło do klas dwa razy więcej dzieci, to jest głupota".


- Kaczyński czeka na protesty ws. reformy edukacji, prezydent zawetuje, okaże się, że jest niezłomny, uratuje polską edukację, nauczyciele odetchną z ulgą, związki zawodowe przestaną mieć powód do protestów, opozycja nie będzie musiała zbierać podpisów o referendum, ta sprawa się zakończy. I gotowy jestem się założyć, że taki był scenariusz od początku rozgrywany przez Kaczyńskiego - uważa Gietych.

 

"Opozycja powinna się zjednoczyć"


Zdaniem Giertycha, "mamy w Polsce nową formę ustroju, który nie ma nazwy, ale jest w naszym kraju znany i popularny". - Marszałek Piłsudski tez był inspektorem sił zbrojnych, a pełnił całkowitą władzę, bo miał uległych sobie ludzi, którzy bezmyślnie wykonywali jego polecenia. To samo mamy obecnie w Polsce - powiedział były wicepremier.


Jak podkreślił, "na razie jest ustrojem demokratycznym, dopóki Kaczyński nie zacznie majstrować przy systemie wyborczym". - Ewidentnie przed wyborami będzie wykorzystanie całego aparatu państwowego, żeby pomoc PiS-owi wygrać wybory. I to będzie rzecz, z która będzie musiała się zmierzyć zjednoczona opozycja - zaznaczył.


- Uważam, że opozycja powinna się zjednoczyć przed wyborami samorządowymi. Wygrywając te wybory zrobi się lukę w całym systemie państwowym, bo ludzie zaczną się orientować na nowe władze - dodał.


"Nie pokładałem nadziei w Kijowskim"


- Gdyby Kijowski powiedział Fundacji Obrony Demokracji, że potrzebuje iPhone'a, to byśmy mu go kupili - powiedział Giertych o aferze związanej z fakturami lidera KOD. - Nie widzę roli dla KOD-u, jeśli chodzi o budowanie bariery przeciwko PiS w wyborach demokratycznych. Raczej ta rola jest definiowana do roli organizatora demonstracji - dodał.


Jak zaznaczył, "dziś Kijowski płaci cenę, bo w polityce wszystko jest natychmiast publiczne, o czym przekonał się Petru". - Nie ma rzeczy ukrytych i trupów w szafie. Skończyły się czasy Bismarcka - dodał.


Podkreślił, że "nie pokładał nadziei w Kijowskim". - Dla mnie był za bardzo lewicowy - powiedział Giertych.

 

  

"Nie potrzebujemy łaski od Kaczyńskiego"

 

- Niech Jarosław Kaczyński zajmie się rządzeniem, a nie opozycją. Nie potrzebujemy łaski od Kaczyńskiego. W Polsce potrzebujemy przestrzegania prawa - w taki sposób Sławomir Nitras z PO skomentował propozycje prezesa PiS, który stwierdził, że powinna istnieć instytucja szefa opozycji, który, jego zdaniem, miałby pewne uprawnienia lub nawet przywileje.

 

- W Polsce potrzebny jest premier niezależny od jakiegoś faceta, który siedzi w pierwszej ławce. Potrzebujemy prezydenta, który słucha siebie lub ewentualnie podpowiedzi żony, a nie faceta z Żoliborza. Polsce potrzebny jest marszałek Sejmu, który jest marszałkiem Sejmu, a nie patrzy na to, co mu palcem każe zrobić Kaczyński. Polsce potrzebny jest marszałek Senatu, który jest marszałkiem Senatu, a nie marszałkiem, który reprezentuje interesy partii politycznej, jak mówi - dodał Nitras.

 

"Uciekli z Sejmem"

 

Poseł PO podkreślił, że członkowie opozycji w dalszym ciągu będą domagać się powtórzenia głosowania nad budżetem. Dodał, że 16 grudnia Prawo i Sprawiedliwość "uciekło z Sejmem", przenosząc obrady z sali plenarnej do Sali Kolumnowej. - Zabrali laskę marszałkowską i uciekli z Sejmem. Takich rzeczy świat nie widział. Ich obowiązuje prawo. Jarosława Kaczyńskiego, jako właściciela marszałka Sejmu, obowiązuje prawo - powiedział Nitras.

 

Wszystkie odcinki programu są dostępne na portalu polsatnews.pl w zakładce "Nasze programy".

 

polsatnews.pl