Dodał, że w związku z tą sprawą zatrzymano czterech mężczyzn w wieku od 18 do 37 lat.

 

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w nocy z poniedziałku na wtorek 44-latek i jego kolega zakończyli pracę w jednej z placówek gastronomicznych w Ozorkowie. Następnie się rozstali. Pokrzywdzony poszedł do znajdującego się nieopodal salonu gier zręcznościowych. Po około godzinie wyszedł i udał się do pobliskiego sklepu nocnego, aby kupić papierosy.

 

Przy okienku, przez które prowadzona była sprzedaż, został zaczepiony przez czterech napastników. Wznoszone przez nich okrzyki i zadawane pokrzywdzonemu pytania wskazują, że atak mógł mieć tło rasistowskie.

 

- Zadzwonili do mnie ze sklepu z alkoholem, by powiedzieć, że coś stało się z moim kolegą. Gdy przybiegłem była już karetka i policja. Miał całą twarz we krwi. Powiedział mi, że zaczepiły go cztery osoby. Zapytały, czy jest muzułmaninem. Gdy potwierdzi, zaczęła się bójka – powiedział reporterowi Polsat News znajmy Pakistańczyka. Dodał, że to pierwszy taki przypadek, jaki ich spotkał.

 

Bity pięściami i kopany

 

Mężczyzna był bity pięściami po głowie, a gdy upadł, kopany po całym ciele. W wyniku zdarzenia odniósł obrażenia w postaci złamania nosa, wybicia zębów, ogólnych obrażeń głowy i klatki piersiowej. Utracił także telefon komórkowy.

 

Personel sklepu powiadomił policję, napastnikom jednak udało się uciec. Pokrzywdzony przewieziony został do szpitala w Zgierzu, gdzie udzielono mu pomocy medycznej.

 

Jak informuje Kopania, jeszcze we wtorek ma być wydana opinia o stanie jego zdrowia i doznanym uszczerbku. Dodał, że dwaj z czterech zatrzymanych mężczyzn byli pod wpływem alkoholu. Zatrzymana została także kobieta, jednak po tym jak prokurator przesłuchał ją jako świadka, została zwolniona.

 

Przesłuchanie w środę

 

Na środę zaplanowano czynności procesowe z udziałem pokrzywdzonego; dotąd jego przesłuchanie nie było możliwe ze względu na barierę językową. Prawdopodobnie w środę odbywać się też będą czynności z udziałem zatrzymanych.

 

Rzecznik wyjaśnił, że "aktualnie nie sposób jednoznacznie przesądzać o kwalifikacji prawnej zdarzenia".

 

- Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z przestępstwem polegającym na stosowaniu przemocy ze względu na przynależność narodową i wyznaniową, co jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności w wymiarze do lat pięciu - powiedział prok. Kopania.

 

Zaznaczył zarazem, że jeśli potwierdzi się, iż podczas ataku napastnicy skradli pokrzywdzonemu telefon, będą też podstawy, aby ich zachowanie uznać także za rozbój - a to jest zagrożone karą do 12 lat pozbawienia wolności.

 

PAP, Polsat News