Jak powiedziała CTK rzeczniczka policji Katerina Rendlova, od wyników badania psychiatrycznego będzie zależało dalsze postępowanie czeskich władz w sprawie Polaka.

 

Nawet 8 lat więzienia

 

Jeśli lekarze stwierdzą, że jest on zdrowy, policja będzie wnosiła o jego zatrzymanie - powiedziała Rendlova. W takim przypadku w Czechach grozi mu od dwóch do ośmiu lat więzienia - pisze CTK. Jeśli natomiast eksperci psychiatrii stwierdzą jakieś zaburzenia, badanie będzie kontynuowane i Polak pozostanie pod kontrolą lekarzy. Zdaniem Rendlovej, może to zająć kilka dni albo tygodni.

 

Czeska policja przesłuchała także żonę mężczyzny, która podróżowała z nim samolotem. Według relacji rzeczniczki, żona powiedziała, że jej mąż od kilku dni, a także w przeszłości, cierpiał na zaburzenia psychiczne i zachowywał się ostatnio dziwnie.

 

Możliwość przekazania sprawy polskim służbom

 

Jednocześnie CTK pisze, że Rendlova nie wykluczyła przekazania sprawy w całości polskim władzom, zważywszy, że chodzi o polskiego obywatela i samolot polskich linii.

 

"Na razie postępowanie toczy się w Czechach, ale nie jest wykluczone, że sprawa zostanie przeniesiona do Polski. Międzynarodowe porozumienia pozwalają na jedno i na drugie" - powiedziała.

 

Wcześniej przesłuchiwany przez czeskich funkcjonariuszy mężczyzna tłumaczył swoje zachowanie "poleceniami Boga". Na pokładzie samolotu nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych.

 

"Nie chciał współpracować z funkcjonariuszami"

 

Czeskie służby wykluczyły motyw o charakterze terrorystycznym - mówiła wcześniej Rendlova. Rzeczniczka policji podkreśliła jednak, że po wejściu na pokład funkcjonariusze musieli użyć wobec mężczyzny środków przymusu, ponieważ nie reagował na polecenia opuszczenia samolotu. "Nie zachowywał się agresywnie ani problematycznie, jednak nie chciał współpracować z funkcjonariuszami" - dodała.

 

Mężczyzna przebywa w areszcie i na razie nie postawiono mu oficjalnie żadnych zarzutów - dodaje CTK.

 

Agencja podkreśla, że podczas lądowania w Pradze żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń.

 

W sobotę rano pasażerowie tego samolotu lecącego z Wysp Kanaryjskich do Warszawy zostali przewiezieni do stolicy Polski inną maszyną podstawioną przez Enter Air.

 

Dzień wcześniej inny samolot tego przewoźnika, lecący do Larnaki na Cyprze, musiał zawrócić na lotnisko w Warszawie - z powodu kolizji z ptakiem.

 

PAP