Jak podaje komunikat tunezyjskiego MSW, aresztowani terroryści wchodzili w skład organizacji Ansar al-Szaria, grupy tunezyjskich fanatyków religijnych, powiązanej z Państwem Islamskim (IS) i Al-Kaidą.

 

Kilka filmów wideo, które antyterroryści znaleźli w lokalach zajmowanych przez aresztowanych, pokazuje przebieg ich ćwiczeń z bronią automatyczną w obozie szkoleniowym w górach oraz migawki z walk prowadzonych w różnych krajach arabskich.

 

Aresztowani to szósta grupa terrorystyczna unieszkodliwiona w Tunezji od czasu zamachu, którego tunezyjski dżihadysta dokonał za pomocą polskiej ciężarówki na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie.

 

Terroryści niemile widziani w kraju

 

Premier Tunezji Jusuf asz-Szahid zapowiedział w piątek, że policja i wojsko tego kraju aresztują każdego dżihadystę powracającego do Tunezji.

 

Wszyscy oni - oświadczył premier - zostaną osądzeni i skazani za swe czyny na podstawie specjalnej ustawy antyterrorystycznej. Państwo tunezyjskie - dodał - "nie podpisało żadnego porozumienia w sprawie powrotu terrorystów do kraju".

 

Chodzi o ustawę antyterrorystyczną uchwaloną w 2015 roku, po tym gdy w trzech zamachach w tym kraju straciły życie 72 osoby, w tym sześćdziesięciu zagranicznych turystów.

 

Według rozmaitych organizacji międzynarodowych około 5 tys. Tunezyjczyków wstąpiło w ostatnich latach w szeregi bojowników Państwa Islamskiego i stanowią oni dziś najliczniejszą grupę wśród dżihadystów IS.

 

W pobliskiej Libii Tunezyjczycy to - według arabskich służb wywiadowczych - 80 proc. bojowników dżihadu.

 

Dżihadyści wracają do kraju

 

W ubiegłym tygodniu tunezyjski minister spraw wewnętrznych Hedi Madżdub ujawnił w przemówieniu wygłoszonym w parlamencie, że około 800 dżihadystów powróciło już do Tunezji. - Mamy ich na radarze - zapewnił. Przyznał jednak, że nie wszystkich zdołano ująć.

 

Tunezja ma problemy nie tylko z powracającymi uczestnikami dżihadu, lecz także ze zbrojnymi grupami islamskich radykałów, które toczą krwawe walki z wojskiem w graniczącym z Algierią górzystym regionie Kasrajn.

 

PAP