Włoscy śledczy nie potwierdzają ucieczki Amriego przez Holandię

Świat
Włoscy śledczy nie potwierdzają ucieczki Amriego przez Holandię
PAP/EPA/Italian Police Press Office Handout

Włoscy śledczy mówią, że nie można potwierdzić przedstawionej w środę hipotezy, że sprawca zamachu w Berlinie Tunezyjczyk Anis Amri w trakcie ucieczki przez Europę przejechał autobusem przez Holandię. Taką sugestię przedstawiły media w kilku krajach.

Nie ma żadnego dowodu, na podstawie którego można stwierdzić z całą pewnością, że Anis Amri po ucieczce z Niemiec, w drodze do Włoch przejechał również przez Holandię - takie jest przytoczone przez Ansę stanowisko śledczych z Mediolanu. W ścisłej współpracy z niemiecką prokuraturą prowadzą oni dochodzenie w sprawie Amriego, który został zastrzelony 23 grudnia w Sesto San Giovanni w Lombardii przez policjanta w czasie rutynowej kontroli.

 

Nie ma dowodów na przejazd przez Holandię

 

Mediolańska prokuratura rekonstruuje każde miejsce pobytu terrorysty oraz próbuje ustalić, czy miał on we Włoszech jakieś kontakty ze środowiskami ekstremistów bądź wsparcie lub bazę logistyczną.

 

Tezę o możliwej obecności Amriego na terenie Holandii - przypomina włoska agencja - postawiono na podstawie znalezionej w rzeczach Tunezyjczyka holenderskiej karty SIM do telefonu. Jak się zauważa, nie została ona jednak odpakowana. Nie ma według prowadzących dochodzenie dowodu na to, że Amri osobiście kupił ją w Holandii, gdzie według mediów miał wjechać z Niemiec.

 

Zdaniem włoskich śledczych z komórki do walki z terroryzmem nie znajduje żadnego potwierdzenia przedstawiona przez francuskie, belgijskie i holenderskie media teza o tym, że Amri dotarł do Lyonu autobusem z Amsterdamu.

 

Jedyny pewnik - wyjaśnia strona włoska - jest taki, że mężczyzna kupił w Lyonie bilet na kolej TGV do Mediolanu. Wiadomo też, że wysiadł z pociągu w czwartek wieczorem w Turynie.

 

Tamtejsza policja opublikowała zdjęcie Amriego na turyńskiej stacji Porta Nuova, pochodzące z kamer monitoringu.

 

Ustalono, że Tunezyjczyk nie opuścił tego dworca i przez dwie godziny chodził po nim. Wszystko wskazuje też na to, że w tym czasie z nikim się tam nie spotkał.

 

W Turynie wsiadł do pociągu regionalnego, którym dojechał do Mediolanu. Ostatnim etapem jego ucieczki był dojazd autobusem do pobliskiego miasta Sesto San Giovanni. Tam policjant zastrzelił go na ulicy po tym, gdy zranił drugiego kontrolującego go funkcjonariusza.

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze