Hamburg i Brema to dwa kraje związkowe RFN, które nie dostosowały się do nowego zarządzenia władz federalnych ws. publikacji listów gończych w mediach społecznościowych.


Senator sprawiedliwości Till Steffen, w pełnej komitywie z pełnomocnikiem władz Hamburga ds. ochrony danych Johannesem Casparem, także z Zielonych, od miesięcy blokuje możliwość publikacji listów gończych przez policję na Facebooku.


Jego zastrzeżenia wynikają z faktu, że na Facebooku policja nie może wyłączyć funkcji komentującej pod swoimi postami i zapanować nad komentarzami zawierającymi treści obraźliwe lub nawołujące do nienawiści na tle narodowościowym.


Brak porozumienia z FB


Senator Steffen zezwolił na publikację listu gończego dopiero po zapytaniach z resortu spraw wewnętrznych Hamburga i interwencji jednego z dziennikarzy tabloidu "Bild".

 

Rzecznik hamburskiego resortu sprawiedliwości uzasadniał wydanie tego wyjątkowego zezwolenia tym, że „był to pościg za domniemanym sprawcą czynu karalnego, zagrażającego ładowi państwowemu”.


Natomiast sam senator Steffen uzasadnia swoje zasadniczo nieprzejednane stanowisko w tej sprawie tym, że organy państwowe powinny otrzymać niezbędne środki, by umożliwić ściganie z litery kodeksu karnego hejtu w internecie.

 

Jak argumentuje, gdy Facebook umożliwi wyłączenie funkcji komentarza, wtedy także on zezwoli na publikację listów gończych w sieci.

 


Protest opozycji


Zdaniem opozycyjnej CDU blokowanie możliwości ścigania sprawców przez Facebook "jest dowodem na to, że senator Steffen staje się poważnym ryzykiem dla bezpieczeństwa Hamburga”. Jak powiedział szef frakcji chadeckiej Andre Trepoll: - "Fetysz ochrony danych" w sytuacji najwyższego od dziesięcioleci zagrożenia uniemożliwia pościg za domniemanym terrorystą.

 

Frakcja AfD ma zamiar wystosować pisemną interpelację do Senatu Hamburga. Dirk Nockemann, rzecznik partii do spraw wewnętrznych stwierdził, że jest to "nieprawdopodobna i skandaliczna sprawa". Jak podkreślał, senator sprawiedliwości musi dopuścić ściganie sprawców także za pośrednictwem internetu, co z dużym powodzeniem praktykowane jest w innych krajach związkowych.


Partia FDP zarzuca senatorowi, że "nie był w stanie odróżniać niezbędnych kroków od spraw mniej ważnych". - Kiedy w Niemczech ludzie padają ofiarą terrorystycznego zamachu o niespotykanych dotąd rozmiarach, nie ma co martwić się o ewentualne komentarze w mediach społecznościowych. Rodzinom ofiar i zatroskanym obywatelom trudno wytłumaczyć, że senator wolał bezpiecznie odczekać, niż wspierać pościg.

 

Policyjny zespół ds. mediów społecznościowych


Hamburska policja powołała w tym roku zespół zajmujący się tylko portalami społecznościowymi. Podkreśla się, jak szerokie możliwości dają media społecznościowe nie tylko dla własnej promocji, lecz także dla celów prewencyjnych.


W czasie niedawnego szczytu OBWE w Hamburgu jedna z policjantek zrobiła z helikoptera zdjęcie panoramy miasta o wschodzie słońca i opublikowała je w mediach społecznościowych. Zdjęcie obejrzało 5 mln osób i wywołało ono 4500 komentarzy. Jak stwierdzono w kręgach policji, to ukazuje, jaki potencjał na tym polu ma internet.


Czy miał na koncie jeszcze jedno zabójstwo?


Ponieważ zdjęcie Amriego z listu gończego bardzo przypomina portret pamięciowy "zabójcy znad Alster", hamburska policja bada obecnie jeszcze ewentualny związek domniemanego zamachowca z Berlina z zabójstwem 16-letniego Viktora E.

 

16 października chłopak siedzący z dziewczyną na brzegu Alster został zaatakowany ciosem noża w plecy. Dziewczynę nożownik pchnął do wody. Przeżyła ona ten zamach, Viktor zmarł w szpitalu na skutek ciężkich obrażeń.

 

Deutsche Welle