Akcja polega na łączeniu osób, którym zostało po świętach jedzenie z tymi, którzy na co dzień chodzą głodni. Aby przekazać jedzenie wystarczy skontaktować się z organizatorami, którzy tego samego dnia wyślą wolontariusza; wolontariusz odbierze jedzenie zawiezie je do lokalnej jadłodajni dla bezdomnych.


Inicjatorka akcji Maria Skołożyńska na jej pomysł wpadła półtora roku temu dzieląc się z napotkanym przypadkowo bezdomnym jedzeniem, które zostało po śniadaniu Wielkanocnym. - Napisałam informację na swoim Facebooku licząc, że inni zrobią to samo i też podzielą się tym, co im zostało. Okazało się, że jest bardzo dużo ludzi, którzy chcą się włączyć do akcji - mój post następnego dnia miał 500 udostępnień - podkreśliła Skołożyńska.

 

Akcja jest dla darczyńców bezwysiłkowa


Jak powiedziała, akcja, którą organizowała w Boże Narodzenie 2015 r. była już przemyślana. Do pomocy zgłosiło się 20 wolontariuszy, którzy przez tydzień odbierali jedzenie z domów i rozwozili je do jadłodajni.

 

- W tegoroczną Wielkanoc zgłosiło się do nas 20 jadłodajni chętnych do współpracy. W Warszawie nasza akcja jest dla darczyńców zupełnie bezwysiłkowa - podkreśla organizatorka. - Przyświeca nam jedna zasada: jeżeli jedzeniem, którym chcesz się podzielić nakarmiłbyś swoje dziecko - możesz oddać je potrzebującym. Jeżeli uważasz, że jest zbyt nieświeże - wyrzuć - podkreśliła Skołożyńska.


Każdy, kto chce się przyłączyć do akcji może wejść na stronę http://podzielmysie.pl/; można też szukać strony w mediach społecznościowych.


Akcja działa od 26 do 31 grudnia w 17 miastach Polski: Białymstoku, Bydgoszczy, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Olsztynie, Poznaniu, Radomiu, Rzeszowie, Sopocie, Olkuszu, Szczecinie, Toruniu, Wałbrzychu, Warszawie i Włocławku.

 

Współpracują restauracje, bary, kawiarnie


"Jest akcja - nie wyrzucamy jedzenia" to pomysł Wojtka Friedmana, który powiedział, że po założeniu profilu akcji na Facebooku, w ciągu zaledwie jednego dnia "polubiło" go ok. 1000 osób. - Wiele osób zgłasza się z pomocą - zarówno restauracji, które oferują jedzenie, jak i wolontariuszy, którzy chcą to jedzenie rozwozić potrzebującym - powiedział Friedman. - Do miejsc, które trudnią się pomocą bezdomnym i są chętne do współpracy z nami dotarłem osobiście - podkreślił.

 

 
Friedman wyjaśnił, że do tej pory zgłosiło się 14 miejsc, które oferują żywność. - Współpracujemy z restauracjami, barami, kawiarniami - poinformował. - Dla mnie ważne jest wykorzystanie tego, co jest już gotowe. W środę przed świętami rozwieźliśmy 50 ciepłych posiłków, w czwartek 55, a w piątek pewnie będzie ich dwa razy więcej - powiedział.


- W tej chwili działamy tylko w Warszawie i okolicach, ale wiem, że po świętach z akcją startuje Wrocław. Jeżeli o mnie chodzi, to akcja może działać nawet na orbicie okołoziemskiej - to zależy tylko od ludzi - dodał.

 

Jadłodzielnie na wzór niemieckiego foodsharingu


Organizatorka warszawskich jadłodzielni, Agnieszka Bielska, przez 5 lat pracowała w bankach żywności. - Banki żywności zajmują się tym problemem na masową skalę, ale nadal nie było propozycji dla zwykłych ludzi, dla każdego z nas - podkreśliła Bielska. - W Niemczech foodsharing działa na dużą skalę od 4 lat, dlatego w styczniu pojechałyśmy tam, żeby przyjrzeć się, jak to jest u nich organizowane i przenieść na grunt polski - wyjaśniła.

 

 
Jak poinformowała, w ciągu dwóch kolejnych miesięcy udało się wypracować zasady, zorganizować trzydziestoosobowy zespół wolontariuszy i uruchomić pierwszą jadłodzielnię - na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jadłodzielnia dostępna jest dla wszystkich mieszkańców miasta. - Ulokowałyśmy ją na parterze, zaraz naprzeciwko bufetu - zaznaczyła Bielska. Dodała, że cały czas pracują nad projektem pozyskiwania jedzenia z mniejszych sklepów, piekarni i punktów gastronomicznych. - Chcemy wypromować rodzaj nawyku wśród ludzi. Z naszej jadłodzielni może korzystać każdy - student, emeryt, każdy kto jest głodny bez względu na status materialny - podkreśliła.

 

Jadłodzielnie działają już w 5 miastach


- Polacy lubią brać udział w akcjach charytatywnych, ale nam nie chodzi o to, żeby raz w roku coś zrobić. Chcemy, żeby to dzielenie się zeszło z pomnika dobroczynności i wyszło na ulice, żeby te jadłodzielnie były w każdej dzielnicy. Naszym hasłem jest "dziel i częstuj". Takie akcje często w dyskretny sposób rozwiązują problem ubóstwa. Nikt w naszych jadłodzielniach nie oczekuje zaświadczeń o niskich zarobkach, czy z ośrodka pomocy, co pozwala uniknąć stygmatyzacji - wyjaśniła Bielska.


Podkreśliła też, że każda jadłodzielnia ma swojego opiekuna, który dba o jej czystość i zawartość.


- Drugą jadłodzielnię otworzyłyśmy przy Teatrze Powszechnym, zaraz przy wejściu do Teatru, trzecią na osiedlu Jazdów, w domku fińskim o nazwie "Motyka i Słońce", czwartą - na wydziale socjologii UW, przy ul. Karowej - poinformowała Bielska. Jadłodzielnie działają już w pięciu miastach - w Toruniu, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Warszawie a 10 innych miejscowości planuje uruchomienie takich inicjatyw.


Akcja ma swój profil na Facebooku o nazwie Foodsharing. Można tam na bieżąco śledzić wszelkie wydarzenia i znaleźć dokładne adresy wszystkich punktów.

 

Każdy Polak wyrzuca ok. 52 kg jedzenia rocznie


Z danych zebranych w raporcie "Nie marnuj jedzenia 2016" opracowanego przez Federację Polskich Banków Żywności wynika, że w Polsce marnuje się rocznie blisko dziewięć mln ton żywności, z tego w gospodarstwach domowych - dwa mln ton. W przeliczeniu każdy Polak wyrzuca ok. 52 kg jedzenia rocznie. Dane te sytuują Polskę na piątej pozycji w UE - za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią. Do najczęściej wyrzucanych produktów należą: pieczywo, wędliny, warzywa i owoce.


PAP, polsatnews.pl