Zanim porywacze się poddali, po kilku godzinach negocjacji wypuścili wszystkich pasażerowi i część członków załogi.

 

  

Mężczyźni żądali utworzenia partii zwolenników Kaddafiego - powiedział Muscat. Wieczorem dodał twitterze, że porywacze posługiwali się atrapami broni. Wcześniej informowano, że Libijczycy byli uzbrojeni w granat i pistolety.

 

Libijski deputowany Hadi al-Saghir, który  rozmawiał przez telefon z kolegą na pokładzie tej maszyny dodał, iż porywacze mają dwadzieścia kilka lat i należą do grupy etnicznej Tebu na południu Libii.

 

Maltańska telewizja pokazała jednego z porywaczy, który stał w drzwiach samolotu z dawną flagą libijską, z czasów Kadafiego (na zdj.).

 

Samolot linii Afriqiyah Airways odbywał lot wewnątrzkrajowy - relacjonują media na wyspie.

 

"Otoczony przez wojsko"

 

Porwany samolot najpierw skierował się w stronę Malty, potem zawrócił, by wreszcie ponownie zmienić kierunek i ostatecznie wylądować na Malcie.

 

Jak donosił internetowy portal Times of Malta, o godzinie 12:13 silniki samolotu ciągle pracowały, mimo że stał on już na lotnisku w Tripoli, otoczony przez żołnierzy AFM (Maltańskie Siły Zbrojne). Wydaje się, że nikt jednak nie zbliżył się do maszyny.

 

Jeden z porywaczy miał powiedzieć, że jest zwolennikiem Kaddafiego i że uwolni pasażerów (ale nie siedmiu członków załogi), jeśli wszystkie jego żądania zostaną spełnione. Nie wiadomo jeszcze, jakie są żądania porywacza.

 

Reuters poinformował, że wśród pasażerów było 82 mężczyzn, 28 kobiet i dziecko.

 

Stracili kontakt z pilotem

 

Powołując się na libijskie źródła, Reuters poinformował, że pilot, jeszcze w trakcie lotu, przekazał wieży kontrolnej na maltańskim lotnisku Tripoli, że samolot został uprowadzony. Potem kontakt z nim się urwał - relacjonował cytowany przez Reutersa wysoko postawiony pracownik służb bezpieczeństwa.

 

Wszystkie loty z maltańskiego lotniska zostały wstrzymane.

 

PAP, Reuters, Times of Malta