Według informatora PAP, b. sportowiec miał przy sobie ok. 0,3 grama narkotyku.

 

- W momencie zatrzymania mężczyzna był spokojny, nie stawiał żadnego oporu. Wykonywał wszystkie polecenia funkcjonariuszy. Był pod wpływem alkoholu, została od niego pobrana krew do badań - poinformowała Siewert.

 

Według nieoficjalnych informacji, zatrzymany mężczyzna miał zaatakować żonę. - To jest sprawdzane - zaznaczyła rzeczniczka.

 

Jako pierwszy o zatrzymaniu b. pięściarza poinformował "Dziennik Bałtycki". Siewert potwierdziła gazecie, że zgłoszenie dotyczyło awantury domowej. - Nie mamy jednak formalnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa od osoby zgłaszającej - zastrzegła.

 

"Mogło się zdarzyć, że ktoś zażył narkotyk"

 

- Co do woreczka po kokainie, to bardzo chciałbym prosić o wyrozumiałość - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mecenas Jacek Rochowicz, któremu M. w czwartek rano udzielił pełnomocnictwa. - Wokół pana Dariusza jest szereg fanów boksu, zarówno ludzi znanych i lubianych, jak i tych, którzy są zainteresowani sportem, ale niekoniecznie żyją zgodnie z prawem. Tacy ludzie także bywają w domu państwa M., więc mogło się zdarzyć, że ktoś zażył narkotyk, a potem porzucił woreczek.

 

- Rodzinie pana Dariusza bardzo zależy, by patrzeć na niego z perspektywy jego wieloletnich działań na rzecz młodych ludzi z biednych rodzin, przedsięwzięć wspierających oddziały onkologii czy osoby niepełnosprawne. Bardzo łatwo dziś postawić na człowieku kreskę - dodał adwokat.

 

Zapewnił też, że żona M. "stoi murem za swoim mężem" i "teraz tych słów żałuje". - Nie ma mowy o żadnej przemocy - oświadczył Rochowicz.

 

PAP, gazeta.pl