- Nawet się tego nie spodziewałem, tylko zobaczyłem przez ułamek sekundy jakąś postać przed sobą. Nawet nie zdążyłem zareagować – powiedział poszkodowany Bartek Gąsienica-Józkowy.


Jak przyznał, mężczyzna, który w niego wjechał był postawny i jechał bardzo szybko. - To już było 3/4 trasy od góry, więc miał się gdzie rozpędzić. Uderzył z dużą siłą - dodał.


Czeka go długa rehabilitacja


Ratownika śmigłowiec TOPR zabrał do szpitala. Ma złamane dwie kości podudzia i czeka go bardzo długa i ciężka rehabilitacja.


Policja apeluje do narciarzy, aby dostosowywali prędkość na stoku do swoich umiejętności.

 

Polsat News, polsatnews.pl