Kvitova napadnięta we własnym domu. Złodziej ranił ją nożem

Świat
Kvitova napadnięta we własnym domu. Złodziej ranił ją nożem
PAP/EPA/Andy Rain

Czeska tenisiska Petra Kvitova, która w swojej karierze m.in. dwukrotnie wygrała Wimbledon i wielokrotnie rywalizowała na korcie z Agnieszką Radwańską, została raniona w lewą rękę. Włamywacz zaatakował ją w jej mieszkaniu w Prościejowie we wtorkowy poranek.

Kvitova wpuściła napastnika do mieszkania pod pretekstem sprawdzenia liczników energii. Kiedy zorientowała się, że rzekomy kontroler próbuje ją okraść, ten zaatakował ją nożem i ranił w lewą rękę - tę, którą głównie używa podczas gry w tenisa.

 

Napastnik prawdopodobnie nie wiedział, że mieszkanie należy do znanej tenisistki. - Życiu Petry nie zagraża teraz niebezpieczeństwo. Przebywa obecnie pod opieką lekarzy w szpitalu. Był to przypadek, że trafiło na nią. Nikt nie nastawiał się na to, by włamać się właśnie do jej mieszkania - zapewnił w rozmowie z dziennikarzem agencji AFP agent tenisistki Karel Tejkal.

 

Rzeczniczka 26-letniej tenisistki Katie Spellman poinformowała, że uraz jest na tyle poważny, że potrzebna była operacja.

 

- Po jej zakończeniu będziemy informować o stanie zdrowia tenisistki - dodał Tejkal.

 

Tenisistka odniosła się do napaści na Facebooku.

 

Zapowiedziała powrót do gry

 

"Zostałam dzisiaj zaatakowana w mieszkaniu przez napastnika z nożem. W trakcie próby obrony zostałam zraniona w lewą rękę. Jestem wstrząśnięta, ale na szczęscie żyję. Uraz jest poważny i muszę spotkać się ze specjalistami, ale dobrze wiecie, że jestem silna i sobie poradzę" - napisała Kvitova.

 

 

Kilka godzin wcześniej Czeszka poinformowała, że nie wystąpi z powodu niedoleczonej kontuzji stopy w Pucharze Hopmana, nieoficjalnych mistrzostwach świata drużyn mieszanych, które tradycyjnie rozpoczynają sezon. Kibice zwyciężczyni Wimbledonu z 2011 i 2014 roku mieli wówczas nadzieję, że pojawi się w Sydney, gdzie rywalizacja zacznie się 8 stycznia. Obecnie nie wiadomo, kiedy Czeszka wróci do gry.

 

polsatnews.pl, PAP

pr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze