Policja zakłada, że doszło do zamachu, nie wyklucza jednak również nieszczęśliwego wypadku. Rzecznik berlińskiej policji Thomas Neuendorf zastrzegł, że badane są wszystkie możliwości - zarówno zamach, jak i wypadek.

 

- Nie mamy jeszcze jednoznacznych przesłanek - powiedział rzecznik dziennikarzom zgromadzonym w pobliżu miejsca zdarzenia. Jego zdaniem, podczas zajścia nie padły strzały. Policja bada, czy ciężarówka mogła zostać skradziona.

 

Ciężarówka należy do polskiej firmy transportowej z Pomorza Zachodniego.

 

"Byłem w tym miejscu wielokrotnie"

 

- Zamach przy użyciu ciężarówki w tym miejscu mógł być wyjątkowo łatwy. Kiermasz ten znajduje się bowiem zaraz przy krawężniku jednej z głównych ulic. Jarmark ten nie jest odgrodzony od jezdni - powiedział korespondent Polsat News w Berlinie Tomasz Lejman.

 

Dziennikarz dodał również, że sam był w tym miejscu w ostatnim czasie wielokrotnie i nie było tam żadnych dodatkowych służb mundurowych mających zagwarantować bezpieczeństwo.

 

Powtórka z Nicei?

 

- Świadkowie zdarzenia poinformowali, że to co widzieli przypominało zdarzenia z Nicei. Ciężarówka przejechała po jarmarku aż 50 metrów, więc aż ciężko sobie wyobrazić, żeby był to wypadek – ocenił Lejman.

 

- W tym miejscu nie ma nawet miejsca, żeby jechać zbyt szybko, więc najprawdopodobniej kierowca musiał się rozpędzić celowo – dodał.

 

Rząd: Beata Szydło jest w kontakcie z MSZ i ambasadą RP w Berlinie

 

- My jako rząd jesteśmy w kontakcie ze służbami bezpieczeństwa Niemiec, policją, która zabezpiecza miejsce tej tragedii.(…) Mamy nadzieję, że wszelkie okoliczności tej sprawy zostaną rzetelnie, sprawnie i wszechstronnie wyjaśnione - powiedział rzecznik rządu Rafał Bochenek.

 

Jak poinformował, premier Beata Szydło jest w kontakcie z MSZ i ambasadą RP w Berlinie. - Na bieżąco jest informowana o wszelkich postępach w działaniu tamtejszej policji - dodał.

 

polsatnews.pl, bbc.com, thesun.co.uk