- Wiele szczegółów nie zostało dopowiedzianych do tej pory. Nie ma to nic wspólnego z tym, że ktokolwiek zostanie wyrzucony z Sejmu, bo przepustki także zostają i gdybyśmy weszli w szczegóły tego spotkania i pakietu, który został przygotowany, to on wcale nie wygląda tak, jak jest przedstawiany w mediach – mówił na temat planowanych zmian w pracy dziennikarzy w polskim parlamencie Szefernaker.

 

Spotkanie z marszałkiem Senatu

 

- Pewnie ktoś w PiS wpadł na pomysł, że trzeba spotkać się z mediami, więc szybko zwołano spotkanie o 22:00. Nie wszystkie media mogły przybyć. To było też kuriozalne spotkanie, ponieważ później marszałek Karczewski powiedział, że i tak musi z marszałkiem Kuchcińskim ustalić pewne rzeczy i nie może niczego obiecać - w taki sposób Monika Rosa (Nowoczesna) skomentowała sobotnie spotkanie marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego z przedstawicielami redakcji.

 

- Kilka miesięcy temu miałam wątpliwą przyjemność uczestniczenia w jednym ze spotkań zorganizowanych przez marszałka Kuchcińskiego. To miało być spotkanie poświęcone rozwiązaniu konfliktu wokół TK. Na tym spotkaniu, zamiast rozmawiać o sposobach na rozwiązanie tego konfliktu, rozmawialiśmy o obchodach Konstytucji 3 maja. Ja nie mam dużej nadziei na to, że kolejne spotkanie, które jest zwoływane doprowadzi do zażegnania tego konfliktu związanego z mediami - powiedziała z kolei Agnieszką Dziemianowicz-Bąk z Partii Razem.

 

"To była demonstracja nastawiona na to, żeby polała się krew"

 

Szefernaker odniósł się również do piątkowych wydarzeń przed Sejmem. Protestujący usiłowali zatrzymać samochody, którymi wyjeżdżali z Wiejskiej premier Beata Szydło i lider PiS Jarosław Kaczyński. Ponieważ auta nie mogły przejechać, policja otoczyła je kordonem i oddzieliła od manifestujących.

 

– Z nieoficjalnych informacji wynika, że osoby wylegitymowane przez policję, które się rzucały pod samochód, to była skrajna organizacja Antifa, która co roku razem ze środowiskami niemieckimi próbowała rozbić marsz niepodległości - powiedział Szefernaker.

 

- Byłem w samochodzie z premier Szydło. To nie była pokojowa demonstracja, to była demonstracja nastawiona na to, żeby polała się krew - dodał minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 

"Panowie, to jest cyrk"

 

- Jestem tutaj jedynym przedstawicielem rzeczników prasowych. Wystosowaliśmy taki apel do marszałka Kuchcińskiego, żeby nie ograniczał dostępu dziennikarzy do informacji. Pod tym podpisało się ponad 100 posłów. Puszczę tę listę, żeby mogli podpisać się kolejni - powiedział Jakub Stefaniak (PSL) i przekazał listę posłowi Arkadiuszowi Myrsze (PO).

 

W tym momencie zareagował Szefernaker. - Panowie, to jest cyrk. Rano wchodziłem do studia, staliście i paliliście papieroska i namawialiście się co tu dzisiaj zrobicie. Mógł pan to podpisać pod studiem. Trzymał pan tę teczkę pod studiem, a teraz robicie cyrk. Od piątku robicie cyrk. To jest wszystko jeden wielki teatr. Jesteście aktorami teatru, wiecie o tym? - powiedział minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.  

 

 

"Dajcie chłopakowi powiedzieć”

 

Do ostrzejszej wymiany zdań doszło chwilę później między Myrchą a Szefernakerem. Członkowi PiS wypowiedź przerwali przedstawiciele PiS i Nowoczesnej.

 

W tym momencie zainterweniował Myrcha: - Dajcie chłopakowi powiedzieć - zaproponował poseł PO.

 

- Patrząc na to, co robiliście w piątek i patrząc na to, jak się odzywa pan poseł Myrcha, mówiąc o ministrze per "chłopak"... - powiedział Szefernaker.

 

W wypowiedź ministra wtrącił się Myrcha, który powiedział, że chodziło mu jedynie o wprowadzenie luźniejszej atmosfery.

 

- Panie pośle, proszę słuchać, a nie przepraszać w tej chwili. Luźną atmosferę to wprowadzaliście w piątek - zakończył Szefernaker.    

 

polsatnews.pl