Lindenberg: po awanturze w Sejmie coś się dziś jeszcze wydarzy

Polska
Lindenberg: po awanturze w Sejmie coś się dziś jeszcze wydarzy
Polsat News

- Marszałek Sejmu bez uszczerbku dla swojego autorytetu nie może dopuścić do tego, by Sejm przestał pracować, szczególnie dlatego, że do uchwalenia jest budżet. Posiedzenie Sejmu może zostać zorganizowane w innej sali. Nie musi się ono odbywać akurat tam. To nieprzewidywalna sytuacja - powiedział w programie "Gość Wydarzeń" współzałożyciel "Gazety Wyborczej" i "Super Expressu" Grzegorz Lindenberg.

Posłowie opozycji protestują w piątek w Sejmie. Część z nich blokuje mównicę sejmową oraz stół prezydialny, skandując różne hasła. Powodem jest m.in. wykluczenie z obrad posła PO, Michała Szczerby, który nie stosował się do próśb marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i przyczepił na mównicy kartkę z napisem "wolne media".

 

Usunięcie opozycji


- Myślę, że dziś coś się jeszcze wydarzy. Albo opozycja zejdzie z mównicy sejmowej, albo zostanie siłą usunięta. Może będzie też tam nocować - powiedział Linderberg. Przyznał, że gdyby wydawał jutro gazetę, chciałby, aby opozycja została usunięta siłą, gdyż wówczas "zdjęcia były fajne i byłaby historia".

 

- To jest sytuacja, która nie wiadomo jak się potoczy. Ma ona bardzo silny i symboliczny punkt zapalny. Jest to walka o wolność słowa. Myślę, że dlatego opozycja będzie zdeterminowana, aby bronić się zarówno przed usunięciem jak i wyciszeniem tej sprawy - ocenił.

 

- Dziennikarze nie będą mieli wstępu do Sejmu. To jest coś, co dla ludzi jest oznaką, że władze chcą coś utajnić i ukryć. Chodzi więc nie tyle o wolne media, co o dostęp mediów do informacji - stwierdził Lindenberg.

 

"W Korei Północnej dziennikarze nie napastują posłów"

 

Przyznał jednak, że "rozumie, iż dziennikarze bywają nieprzyjemni i napastliwi".

 

- W pewnym sensie pewnie sami sobie ukręcili ten bicz, ale takie ich zbójeckie prawo. Jeśli szukają newsa i informacji, to starają się to zdobyć. W całym demokratycznym świecie tak się dzieje, chociaż są takie kraje jak Korea Północna, gdzie tak się nie dzieje - powiedział Lindenberg.

 

- Dobra informacja dla marszałka Sejmu jest taka, że tam dziennikarze nie napastują posłów, ale zła, że tam praktycznie nie ma posłów, których można by napastować - dodał.

 

"Jak ktoś żre na sali, trudno się dziwić, że dziennikarze to pokazują"

 

Prowadząca rozmowę Magdalena Kaliniak zapytała Linderberga, co z sytuacjami, gdy politycy zostają ośmieszeni i postawieni w sytuacjach pokazujących ich w negatywnym świetle, takich jak np. spożywanie posiłków na sali plenarnej.

 

- Na sali plenarnej posiłków spożywać się nie powinno. Jak ktoś żre na sali plenarnej, mlaska i rozdziawia paszczę, to trudno się dziwić, że dziennikarze to pokazują i nagrywają - podsumował.

 

Polsat News

po/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze