Według dyplomatów rządy państw UE muszą ją jeszcze formalnie przyjąć w procedurze pisemnej, która ma zakończyć się w poniedziałek o godz. 14.

 

Restrykcje wobec rosyjskich banków

 

UE wprowadziła sankcje gospodarcze wobec Rosji latem 2014 roku w związku z eskalacją konfliktu na wschodzie Ukrainy i wspieraniem przez Moskwę prorosyjskich rebeliantów. Restrykcje obejmują ograniczenia w dostępie do kapitału dla rosyjskich banków państwowych i firm naftowych, ograniczenia sprzedaży zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego, sprzętu podwójnego zastosowania oraz embargo na broń. Były one kilkakrotnie przedłużane, ostatnio w lipcu.

 

Zniesienie sankcji UE uzależniła od pełnego wdrożenia porozumień z Mińska w sprawie zakończenia konfliktu na wschodzie Ukrainy. Porozumienia te nie są wypełniane; mimo to w niektórych krajach unijnych wzmagają się apele o zniesienie restrykcji wobec Rosji, które są kosztowne gospodarczo. Dlatego do niedawna spekulowano, że unijne sankcje trudno będzie przedłużyć. Debaty na temat przyszłości sankcji domagali się przede wszystkim Włosi.

 

Udział w konflikcie w Syrii zaszkodził Rosji

 

Dyskusja na temat łagodzenia sankcji ucichła w obliczu sytuacji w Syrii, gdzie siły rosyjskie wspierają reżim Baszara el-Asada.

 

W miniony poniedziałek szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski opowiedział się w Brukseli za przedłużeniem sankcji o rok, a nie o sześć miesięcy.

 

Jeszcze w październiku unijni przywódcy zagrozili Rosji nowymi sankcjami w związku z bombardowaniami miasta Aleppo. Przywódcy nie zdecydowali się na ten krok. Według projektu dokumentu z czwartkowego szczytu, UE powtórzy jedynie pod adresem Rosji i krajów wspierających syryjski reżim, że "wszystkie opcje są otwarte".

 

PAP