Premier  powiedział na konferencji prasowej w Barcelonie, że stanowisko Trybunału w Madrycie "nie stanowi żadnej niespodzianki", lecz jest przejawem "populizmu konstytucyjnego" w Hiszpanii, który próbuje odebrać Katalończykom prawo do "zebrań i dyskutowania" w ich parlamencie regionalnym nad inicjatywami związanymi z procesem wybijania się na niepodległość.

 

Szef rządu regionalnego zapowiedział, że proces ten będzie kontynuowany, a szczyt liderów sił opowiadających się za suwerennością Katalonii zwołany na 23 grudnia w Barcelonie odbędzie się, ponieważ "lud Katalonii powierzył instytucjom (katalońskim) jego zwołanie".

 

Nie pierwszy raz łamią przepisy

 

Czwartkowa uchwała hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego ostrzega Puigdemonta i przewodniczącą katalońskiego parlamentu regionalnego Carme Forcadell oraz innych jego członków i członków władz wykonawczych, że niepodporządkowanie się Trybunałowi może zostać uznane za złamanie hiszpańskiego prawa.

 

Nie jest to pierwsze ostrzeżenie organu wymiaru sprawiedliwości Hiszpanii przed podejmowaniem kroków w kierunku ustanowienia niepodległości jednego z najbogatszych regionów kraju - Katalonii.

 

Wobec przewodniczącej regionalnego parlamentu Katalonii toczy się sprawa sądowa w związku z tym, że nie podporządkowała się wcześniejszej decyzji (regionalnego) Najwyższego Trybunału Sprawiedliwości Katalonii zakazującej kontynuowania przygotowań do referendum w sprawie uniezależnienia się regionu od Madrytu.

 

PAP