Z informacji działu prasowego Kancelarii Senatu wynika, że marszałek Karczewski otrzymał netto 26.270,89 zł; wicemarszałkowie Maria Koc, Bogdan Borusewicz i Grzegorz Czelej - netto po 14.562,30 zł, a wicemarszałek Adam Bielan - netto 14.267,08 zł.

 

Praca od godz. 6 do 24

 

Marszałek, który jest z wykształcenia lekarzem, został zapytany przez prowadzącą rozmowę Dorotę Gawryluk, czy np. w porównaniu z pracą w służbie zdrowia praca polityka faktycznie jest aż tak ciężka.

 

- Lekarz pracuje ciężej, ale w zawodzie polityka brak jest chociażby czasu. Nie jest to praca ciężka, bo ciężko pracują hutnicy i górnicy, ale ja dla rodziny czasu nie mam prawie w ogóle. Pracuję od godz. 6 i kończę zawsze około godz. 24 - stwierdził.

 

Na pytanie, czy jako lekarz też dostawałby aż tak wysokie nagrody, przyznał, że "na pewno jako lekarz zarabiałby znacznie więcej".   Karczewski ocenił również, że "skandalem jest to, że w Polsce prezydent, premier i marszałek Sejmu zarabiają mniej niż burmistrzowie i wójtowie".

 

"Część przeznaczę na cele charytatywne"

 

Zapytany, czy swoją nagrodę przeznaczy na cele charytatywne, odpowiedział: "Od wielu, wielu lat finansuję różne cele społeczne. Także i z tej kwoty część przeznaczę na wsparcie akcji charytatywnych".

 

Dorota Gawryluk przypomniała również sytuację, kiedy nagrody pracownikom parlamentu dawała jako premier RP Ewa Kopacz. Wzbudziło to wówczas wiele głosów sprzeciwu. 

 

- Gdyby pani redaktor próbowała znaleźć moją krytyczną ocenę w tej sprawie, to takiej na pewno nie było - powiedział marszałek.

 

- Próbowałam i faktycznie nie znalazłam - przyznała z uśmiechem Gawryluk.

 

Polsat News