Rzecznik wyraził obawę, że tysiące cywilów uwięzionych na obszarze poniżej jednego kilometra kwadratowego w kontrolowanej jeszcze przez rebeliantów części miasta mogą paść ofiarą akcji odwetowych ze strony szturmujących miasto oddziałów.

 

- Do wieczora w poniedziałek dotarły do nas doniesienia o zabiciu przez siły prorządowe co najmniej 82 cywilów, w tym 11 kobiet i 13 dzieci, w czterech różnych dzielnicach - powiedział Colville w Genewie.

 

Rozstrzeliwani na ulicach i w domach

 

Rzecznik UNHCR zaznaczył, że ofiar może być "o wiele więcej". - Mowa jest o ludziach rozstrzeliwanych na ulicy, podczas prób ucieczki i w swoich domach - dodał Colville.

 

Rzecznik ONZ ds. humanitarnych Jens Laerke powiedział, że w Aleppo "nie ma już człowieczeństwa".

 

Również we wtorek minister spraw zagranicznych Francji Jean-Marc Ayrault zaapelował do ONZ, by "niezwłocznie wykorzystała wszystkie mechanizmy i ustaliła, co naprawdę dzieje się w Aleppo, żeby społeczność międzynarodowa nie dopuściła, by (sprawcy) tych zbrodni pozostali bezkarni".

 

Tysiące osób zagrożone "logiką zemsty"

 

Szef francuskiej dyplomacji powiedział też, że "sojusznicy (syryjskiego) reżimu, przede wszystkim Rosja, nie mogą zezwalać na tę logikę zemsty i terroru, nie ryzykując przy tym współudziału w zbrodniach".

 

We wtorek rano Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) ostrzegł, że w wyniku walk we wschodnim Aleppo bezpośrednio zagrożone śmiercią są dziesiątki tysięcy osób.

 

Od 15 listopada trwa ofensywa sił reżimu Baszara el-Asada na kontrolowane przez rebeliantów dzielnice we wschodnim Aleppo. Rosyjskie ministerstwo obrony podało, że oddziały rządowe kontrolują ponad 95 proc. Aleppo; według syryjskich mediów jest to 98 proc. miasta.

 

PAP, polsatnews.pl