Kaczyński pytał, dlaczego "ciągle pamiętamy, ciągle czcimy tę rocznicę, mimo że to rocznica wydarzenia tragicznego". - Pamięć jest ważna, pamięć buduje wspólnotę, bez niej nie ma wspólnoty, nie ma narodu - mówił.

 

- Tamte dni to był czas, kiedy komunizm całkowicie skompromitowany i konający wrócił do swoich korzeni, bo zaczął się w 44 i 45 r. od rządów w istocie bezpośrednio okupacyjnych - podkreślił prezes PiS. - A stan wojenny to był powrót do okupacji; do czegoś, co można nazwać wewnętrzną okupacją przy pomocy sił własnych - mówił Kaczyński.

 

- Pamięć o tym wydarzeniu musi trwać w narodzie - podkreślił.

 

Wcześniej wyczytano nazwiska ofiar stanu wojennego, ich pamięć uczczono minutą ciszy. Modlitwę odmówił o. Zdzisław Tokarczyk.

 

"Zdeptane zostało naprawdę wszystko"


- Musimy pamiętać o wydarzeniach stanu wojennego także dla młodszych pokoleń, by one nie zapomniały, żeby nie dały się oszukać, żeby wiedziały co Polskę spotkało - powiedział Kaczyński.

 

- Musimy pamiętać i musimy ciągle przekonywać tych - a ciągle jest ich dużo - którzy nie do końca, czasami zupełnie nie uświadamiają sobie  z czym wtedy mieliśmy do czynienia, czym był komunizm, czym była kolonialna, a później zbliżona do protektoratu zależność od Związku Radzieckiego, czym był ustrój, który gwałcił nie tylko wolność, ale wszelkie prawa: prawa pracownicze, prawa związane z ludzką inicjatywą, czy prawo do zwykłego po prostu życia, takiego, w którym kupno chleba czy mięsa nie jest problemem - mówił Kaczyński.

 

Podkreślał, że w czasie stanu wojennego "zdeptane zostało naprawdę wszystko". - A przy końcu, można powiedzieć, doszło już do sytuacji zupełnie krańcowej, starsi z nas pamiętają kartki, pamiętają ten system prawdziwie wojenny - powiedział prezes PiS. 

 

- Ciągle w Polsce są ludzie, którzy tego wszystkiego nie chcą przyjąć do wiadomości i musimy ich przekonywać, musimy ciągle pamiętać dla siebie, ale musimy pamiętać także dla nich, musimy pamiętać dla młodszych pokoleń, także najmłodszych, by one nie zapomniały, żeby one nie dały się oszukać, żeby wiedziały co Polskę spotkało w trakcie drugiej wojny światowej i po wojnie światowej, by wiedziały zawsze, że przed takim biegiem historii musimy się bronić - podkreślił Kaczyński.

 

"Mamy uparte dążenie do tego, by Polska się zmieniła"

 

- Mamy dzisiaj do czynienia w Polsce z wielką, pozytywną zmianą - mamy rząd dobrej zmiany - rząd Beaty Szydło - powiedział Kaczyński. - Zmiana ta napotyka jednak na wściekły opór tych, którzy tracą - dodał.

 

- Mamy uparte dążenie do tego, by Polska się zmieniła, by stała się nieporównanie bardziej niż przedtem sprawiedliwa, by cały ten oszukańczy mechanizm rozdziału dóbr między uprzywilejowanych został złamany, i chodzi zarówno o dobra materialne, jak i o dobra innego rodzaju - mówił szef PiS.

 

Ocenił, że "wszystko to, co działo się w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat, to było coś wielce, wysoce niesprawiedliwego i szkodliwego".

- I chcemy to zmienić. I ta zmiana napotyka na opór. Można powiedzieć, że wściekły opór. Czyj? Tych, którzy tracą - powiedział prezes PiS.

 

"Częścią zwycięstwa będzie moralne i karne rozliczenie"

 

Prezes PiS mówił o "nieustannym opluwaniu i obrażaniu w mediach, na ulicy, nawet w gmachu Sejmu"; zachowanie to ma przekonać ludzi, że dobra zmiana nie jest dobrą zmianą, a "to, co jest robione dla nich, nie jest robione dla nich, tylko dla jakichś dziwnych celów, ku jakiejś dyktaturze".

 

Według niego obchody rocznicy stanu wojennego, to wspomnienia i pamięć, ale także współczesność i walka o to, by droga ku dobrej zmianie i lepszej, sprawiedliwszej Polsce była otwarta. - Byśmy mogli po niej dojść do ostatecznego zwycięstwa, a częścią tego zwycięstwa będzie przynajmniej moralne, a także w niektórych wypadkach i karne rozliczenie tych, którzy kiedyś dopuszczali się na Polakach zbrodni - mówił prezes PiS.

 

Nawoływał do mobilizacji nie tylko przy urnach wyborczych, ale na co dzień. - Jestem pewien, że zwyciężymy - mówił.

 

 Na manifestacji jest też obecna premier Beata Szydło i ministrowie jej rządu oraz marszałkowie Sejmu i Senatu.


Zaplanowana jest także modlitwa za ofiary stanu wojennego oraz apel pamięci. Obecni są m.in. przedstawiciel Klubów Gazety Polskiej i NSZZ "Solidarność".

 

Fot. PAP/Radek Pietruszka


"Rząd Polski jak husaria, tak trzymać"


Zebrani na placu mieli ze sobą biało-czerwone flagi. Część osób trzymało transparenty. "Wolna Polska kontra Czerska mać", "PO, Nowoczesna, Kod= Targowica", "Rząd Polski jak husaria, tak trzymać" - to niektóre z pojawiających się na nich haseł. Za miejscem skąd wygłaszano przemówienia znajdował się duży baner z czarno-białymi zdjęciami ofiar stanu wojennego, zebrani trzymali flagi narodowe, są też flagi NSZZ "Solidarność".


Po uroczystościach na placu Trzech Krzyży władze PiS udały się na Żoliborz, gdzie złożyły kwiaty przed grobem błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele św. Stanisława Kostki.


W przeciwieństwie do lat poprzednich manifestacja nie miała charakteru marszu. Przed rokiem odbył się V Marsz Wolności i Solidarności, który rozpoczął się na Placu Trzech Krzyży, a zakończył przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. PiS rozpoczął organizować Marsze Wolności i Solidarności, gdy był partią opozycyjną.

 

Według szacunków miasta w manifestacji PiS wzięło udział niecałe 3 tys. osób. W marszu KOD ok. 25 tys.

 

 

PAP