Wiceminister odniósł się w ten sposób do informacji, ze białostoccy policjanci wycinali z kartonów konfetti, które rozrzucono podczas uroczystości z udziałem wiceministra Jarosława Zielińskiego z okazji Święta Niepodległości w Augustowie.


- Zorganizowano piękne patriotyczne uroczystości. Bezpieczeństwo na tym nie ucierpiało, bo policjanci nie zostali zabrani od pełnienia funkcji policyjnych – podkreślił Zieliński. Przyznał jednak, że zdarzenie "było niefortunne". – Nie miałem o tym wiedzy – dodał.


- Uważam, że policjanci nie powinni zajmować się przycinaniem papierków nawet na patriotyczną uroczystość – zaznaczył.

 

"Wyjaśnienia Piotrowicza mnie przekonują"


Zieliński powiedział, że wyjaśnienia Stanisława Piotrowicza "przekonują go". – Przypominam sobie tamte czasy i np. rewizje w moim domu funkcjonariuszy SB. Jedni byli bardzo nadgorliwi, a drudzy np. udawali, że nie widzą ulotek, które były pomiędzy książkami – opowiadał wiceminister.


Na pytanie Joanny Wrześniewskiej-Sieger, dlaczego w takim razie ministerstwo chce obniżyć emerytury nie tylko tym nadgorliwym funkcjonariuszom, ale także tym, którzy udawali, że nie widzą ulotek, Zieliński odpowiedział: "niestety to, że ktoś jednak wstępował do SB, a zawsze czyniono to świadomie, to wybierał drogę, która polegała na utrzymywaniu Polski w zależności od ZSRR i wzmacnianiu totalitarnego systemu w Polsce".


Prowadząca zwróciła uwagę, że Stanisław Piotrowicz także świadomie wybrał karierę prokuratora w PRL. - Ludzie w Polsce przez kilkadziesiąt lat wykonywali różne zawody i ważne jest to, by wykonywali je w sposób przyzwoity. Nie znajduję u Piotrowicza niczego, co byłoby zaprzeczeniem tej przyzwoitości – dodał.

 

"Policja daje radę, póki to możliwe"


Zieliński zapowiedział, że policja jest przygotowana na manifestacje, które odbędą się w Warszawie 13 grudnia. Zapytany, po co w takim razie ustawa o zgromadzeniach, skoro policja "daje radę", wiceminister odpowiedział: "policja daje radę póki jest to możliwe, ale może przyjść taki moment, kiedy emocje sięgną takiego punktu, że to będzie trudne czy niemożliwe".


- Nie powinno się organizować zgromadzeń w tym samym miejscu i tym samym czasie. Ci, którzy chcą organizować swoje zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie co inni, zwłaszcza gdy tamci organizowali je cyklicznie przez dłuższy czas, to znaczy, że odbierają tym osobom prawo do zgromadzeń i demonstracji – tłumaczył Zieliński.

 

"Opozycja chce doprowadzić do awantur"


Jego zdaniem, "opozycja protestując przeciw tej ustawie chce doprowadzić do awantur, konfrontacji". – Widzę, co się dzieje. Proszę zobaczyć, co się działo 10 grudnia, kiedy próbowano nawet odebrać prawo do modlitewnego zgromadzenia, jakie się odbywa co miesiąc w tym miejscu - przypomniał.


Zieliński uważa, że "odezwa (Odezwa do wszystkich Polaków – red.) jest czymś skandalicznym, niebywałym. Wzywa do łamania prawa i przestępstwa". Zapytany, czy w takim razie jej autorzy będą ścigani za przestępstwo, odpowiedział: "zobaczymy, na czym będzie polegało to nieposłuszeństwo".

 

Polsat News