Wnioskodawcy uchwały dotyczącej tragicznych wydarzeń w kopalni "Wujek" uznają, że sprawcy stanu wojennego i osoby odpowiedzialne za pacyfikację kopalni okryli się wieczną hańbą.

 

Jednocześnie Senat chce oddać cześć "zamordowanym w kopalni Wujek i składa hołd wszystkim niezłomnym, którzy prowadzili działalność opozycyjną, organizowali pomoc pokrzywdzonym i po dziś dzień czczą pamięć o bohaterskich górnikach, którzy przelali krew za wolną Polskę i demokratyczny ład".

 

Nierówna walka - górnicy vs. ZOMO i ORMO

 

W tekście projektu przypomniano, że 16 grudnia 1981 roku - trzy dni po wprowadzeniu stanu wojennego - w kopalni "Wujek" w Katowicach po trzydniowym strajku i płynących zewsząd informacjach o pacyfikacji innych kopalń na Śląsku zapadła decyzja o obronie zakładu.

 

"Około godz. 11 na teren kopalni wjechały czołgi, a wraz z nimi oddziały milicji. Naprzeciw stanęło 600 górników w hełmach, uzbrojonych jedynie w łańcuchy, łopaty, kilofy i pręty" - napisano.

 

Naprzeciw nim "do głównego uderzenia przystąpiło 5 kompanii ZOMO, 2 kompanie ORMO, 3 kompanie wozów opancerzonych i czołgi" - czytamy.

 

Zamordowano 9 górników

 

Jak przypominają wnioskodawcy, w brutalnej pacyfikacji zamordowanych zostało (a nie "zginęło", po przyjęciu poprawki Leszka Piechoty z PO) dziewięciu górników: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk i Zenon Zając.

 

W uchwale upamiętniono także nazwiska przywódców strajku w KWK "Wujek", którzy - decyzją sądu Śląskiego Okręgu Wojskowego z dnia 9 lutego 1982r. - zostali skazani na kary więzienia (4 lata - Stanisław Płatek; 3,5 roku - Jerzy Wartak; po 3 lata - Adam Skwirz i Marian Głuch).

 

Wspomniano także aresztowanych, internowanych, osadzonych w ośrodkach odosobnienia tysiące działaczy Solidarności, artystów, intelektualistów, robotników i studentów, którym się "zamarzyło żyć w kraju wolnym i niepodległym".

 

PAP