W obu wywiadach Jarosław Kaczyński przekonywał, że Sikorski, pełniąc jeszcze funkcję ministra, cofnął notę dyplomatyczną w sprawie uznania miejsca katastrofy smoleńskiej za eksterytorialne.

 

"Wiceambasador w Moskwie Piotr Marciniak złożył notę w sprawie eksterytorialności miejsca katastrofy. Następnie polecono mu ją wycofać. To było posunięcie wykonane na polecenie Radosława Sikorskiego, ale czy bez wiedzy Tuska? Tu już jest bardzo poważny przepis kodeksu karnego - zdrada dyplomatyczna" - powiedział Kaczyński w październiku Onetowi.

 

Podobne zarzuty przedstawił wcześniej w wywiadzie dla PAP, w którym jednak nie padło określenie "zdrada dyplomatyczna".

 

Sikorski zdecydowanie zaprzecza, by cofnął wspomnianą notę dyplomatyczną.

 

 

 

"Naraziło go na utratę zaufania społecznego"

 

"Pozwany Jarosław Kaczyński zarzucił powodowi, jakoby dopuścił się zdrady dyplomatycznej, która to stanowi przestępstwo stypizowane wprost w art. 129 kodeksu karnego, gdzie górną granicą zagrożenia jest kara 10 lat pozbawienia wolności. Zarzut popełnienia przestępstwa działania na szkodę państwa polskiego godzi w dobra osobiste powoda, ma charakter uwłaczający jego czci, godności, dobrego imienia. Pomówienie powoda o takie postępowanie niewątpliwie naraziło go na utratę zaufania społecznego niezbędnego do wykonywania swoich czynności zawodowych na arenie krajowej i międzynarodowej" - argumentuje mecenas Jacek Dubois, adwokat Sikorskiego w pozwie, którego treść została upubliczniona na Twitterze.

 

"Nie sposób nie zwrócić uwagi na to, iż powód w swej karierze politycznej i zawodowej zajmuje się w szczególności sprawami międzynarodowymi. W tym kontekście, zarzucenie przez kogokolwiek zdrady dyplomatycznej ma niepodważalny wpływ na postrzeganie powoda w obszarach jego działalności zawodowej" - dodaje.

 

Sikorski żąda od prezesa PiS przeprosin w mediach, poniesienia kosztów pozwu oraz wpłaty 30 tys. zł na rzecz Fundacji dla Polski.

 

Sąd bada formalną stronę pozwu

 

Pozew wpłynął do sądu 8 grudnia - poinformowała w poniedziałek Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

 

Obecnie - jak dowiedział się dziennikarz PAP - trwa sprawdzanie strony formalnej pozwu: czy spełnia on wymogi z Kodeksu postępowania cywilnego, czy w prawidłowy sposób oznaczono stronę powodową i pozwaną oraz czy zostały uiszczone właściwe opłaty sądowe. Gdy sąd nie stwierdzi tu nieprawidłowości, wyśle pozew pozwanemu, który będzie mógł odpowiedzieć na powództwo. Później sąd doręcza powodowi odpowiedź na pozew i wyznacza termin procesu. Zwykle wszystko to zajmuje co najmniej kilka miesięcy.

 

polsatnews.pl, PAP