Pakiet reform ma na celu także zmiany w sprawach bezpieczeństwa i sądownictwie oraz proponuje kryminalną odpowiedzialność prezydenta, który do tej pory ma pełny immunitet z wyjątkiem jedynie zdrady stanu.

 

Potrzebne poparcie opozycji

 

AKP która nie jest w stanie przegłosować sama tych zmian, prowadzi rozmowy z opozycyjną Nacjonalistyczną Partią Działania (MHP), aby wprowadzić w Turcji prezydencki system władzy, na którym od dawna zależy Erdoganowi i jego zwolennikom. Erdogan sprawuje urząd od 2014 roku; wcześniej przez trzy kadencje był szefem rządu.

 

Wszelkie zmiany teści konstytucji wymagają poparcia co najmniej 330 deputowanych w 550-mandatowym parlamencie, aby można było je poddać dalej pod głosowanie w referendum. AKP ma 316 posłów, a MHP - 39.

 

Wicepremier Nurettin Canikli powiedział w piątek, że Turcja planuje przeprowadzenie do końca maja przyszłego roku referendum, podczas którego obywatele wypowiedzą się na temat zmian konstytucyjnych rozszerzających zakres władzy prezydenta przed planowanymi na 2019 rok wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Dodał, że projekt ten poprze MHP.

 

Władza wykonawcza w rękach prezydenta

 

Zmiany dotyczą około 20 artykułów. Władza wykonawcza przeszłaby z premiera na prezydenta, który w ramach obowiązującej konstytucji pełni rolę w istocie honorową.

 

Zamysł wzmocnienia Erdogana niepokoi jego przeciwników, którzy oskarżają go o autorytaryzm, zwłaszcza od czasu czystek zaprowadzonych po udaremnionej 15 lipca próbie puczu.

 

Jednak przywódcy tureccy twierdzą, że system prezydencki jest konieczny dla zapewnienia stabilności na szczytach państwa w sytuacji, kiedy Turcja stoi wobec niepewnego bezpieczeństwa, przeżywa spowolnienie gospodarcze i prowadzi ofensywę wojskową w Syrii.

 

"Jak Bóg da, będzie to początek nowej ery" dla Turcji - oznajmił w sobotę Erdogan w przemówieniu wygłoszonym w Stambule, przed wysłaniem projektu zmian do parlamentu.

 

PAP