Legioniści nie weszli dobrze w mecz pozwalając gościom przejąć inicjatywę, jednak już po pierwszym ich kontrataku padła bramka. Akcję sfinalizował Aleksandar Prijović. Niestety Szwajcar znajdował się na pozycji spalonej i sędzia gola nie uznał.

 

 

Przez długi okres czasu z boiska wiało nudą, Sporting przeważał, ale klarownych sytuacji nie stwarzał, natomiast "Wojskowi" często łapani byli na spalonym. W końcu w 30. minucie szwajcarski napastnik gospodarzy w polu karnym wyłożył piłkę Guilherme. Brazylijczyk wyprzedził obrońcę i legioniści objęli prowadzenie.

 

Mocni w obronie

 

Można było przewidzieć, że Sporting ruszy do ataków, ale podopieczni Jacka Magiery dobrze oddalali zagrożenie od własnej bramki.

 

Po zmianie stron przyjezdni przez dłuższy okres gry nie potrafili stworzyć żadnej klarownej akcji. Dobra organizacja w defensywie zapewniała legionistom spokój, a więcej miejsca z przodu pozwalało na szybkie kontrataki.

 

 

Legia pokazała m.in. ciekawe rozegranie rzutu rożnego, po którym dobry strzał oddał Thibault Moulin. W końcówce akcje Portugalczyków nabrały animuszu, ale w dalszym ciągu. Najlepsze okazje na wyrównanie miał Andre, który wszedł z ławki i wyraźnie pobudził kolegów do gry.

 

Zmarnowane kontry

 

Legia miała ogromne pole do popisu w ataku. Świetną sytuację zmarnował Michał Kucharczyk. Chwilę później drugą żółtą kartkę otrzymał William Carvalho, a kolejną znakomitą szansę zmarnował Miroslav Radovic. Mistrzowie Polski wygrali, a co za tym idzie wyprzedzili Sporting w grupie i awansowali do Ligi Europy.

 

 

 

 

 

polsatsport.pl, polsatnews.pl