Tonkins pracujący na co dzień w jednym z Ogrodów Zoologicznych w Dubbo (Nowa Południowa Walia w Australii), był ze swoim psem Max'em na polowaniu.

 

W pewnym momencie zwierzę zostało zaatakowane przez kangura, który chwycił przednimi łapami psa za szyję i zaczął dusić.

 

Gdy Tonkins podbiegł do zwartych w uścisku zwierząt, torbacz zaskoczony jego pojawieniem się, wypuścił z łap ofiarę i stanął wyprostowany.

 

Wtedy mężczyzna przyjął postawę pięściarską i uderzył kangura. Zdezorientowane zwierzę odwróciło się i uciekło.

 

Zdaniem ekspertów Tonkins miał bardzo dużo szczęścia. Gdyby torbacz nie uciekł i postanowił się bronić, mógłby wyrządzić mężczyźnie krzywdę. Jedno kopnięcie wyjątkowo silnymi nogami kangura mogło wywołać u myśliwego duże obrażenia.

 

 

polsatnews.pl, YouTube.com