Pozew złożyła Supply & Trading GmbH - spółka należąca w 100 proc. do PGNiG SA. To pierwszy z kroków prawnych, jakie PGNiG zamierza podjąć w tej sprawie przeciwko Komisji Europejskiej oraz niemieckiemu regulatorowi - Bundesnetzagentur.

 

- Nie chcemy, by decyzja Komisji Europejskiej (w sprawie umożliwienia Gazpromowi zwiększenia wykorzystania gazociągu Opal - red.) w jakiejkolwiek formie weszła w życie - powiedział w poniedziałek na konferencji Piotr Woźniak. Jednocześnie polska strona złożyła wniosek o wstrzymanie tej decyzji.

 

Unijny komisarz ds. działań klimatycznych i energii Miguel Canete mówił na konferencji prasowej w Brukseli, że zakłada, iż Gazprom będzie przestrzegał prawa wspólnotowego, a to co zostało mu zaproponowane teraz jest bardziej restrykcyjne niż decyzja ws. gazociągu Opal sprzed kilku lat.

 

- Gdy Komisja podejmuje decyzje zawsze zaciąga opinii służb prawnych, ale Trybunał Sprawiedliwości może też je przeanalizować. Zobaczymy, jakie będzie jego rozstrzygnięcie - powiedział Canete.

 

Minister energii Krzysztof Tchórzewski zaznaczył w Brukseli, że decyzja ws. gazociągu Opal narusza żywotne interesy naszego kraju i łamie zasady konkurencyjności w ramach UE.

 

- Rozprawa (przed Trybunałem - red.) pokaże, jaka jest prawda - powiedział.

 

"Specjalne traktowanie"

 

OPAL to gazociąg przesyłowy biegnący na terenie Niemiec równolegle do polsko-niemieckiej granicy, o maksymalnej przepustowości ok. 35 mld m sześc. Stanowi przedłużenie ułożonego na dnie Bałtyku gazociągu Nord Stream. Punkt wejścia znajduje się nad Morzem Bałtyckim w miejscowości Greifswald, a wyjście na granicy niemiecko-czeskiej w miejscowości Brandov.

 

W 2009 r. Opal-owi przyznano na 22 lata wyjątkowe traktowanie w ramach unijnego III pakietu energetycznego. Pakiet ten wymaga m.in. dostępu stron trzecich, w tym przypadku konkurentów Gazpromu, do infrastruktury przesyłu gazu w UE. Zgodnie z tym Gazprom miał rezerwację 50 proc. przepustowości Opal-u.

 

Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie gazociągu OPAL zapadła 28 października. Dzięki niej Rosjanie do 2033 roku będą mogli wykorzystywać 80 proc. przepustowości OPAL-u. Obecnie Gazprom korzysta z 50 proc. przepustowości, lecz od dawna wnioskuje, by było to blisko 100 proc. Tym samym z gazociągu Nord Stream 1 Gazprom będzie mógł wprowadzić do Niemiec o ponad 20 mld m sześc. gazu więcej, niż był w stanie zatłoczyć do tej pory.

 

Zdaniem PGNiG plany te mogą świadczyć o tym, że Gazprom chce wyłączyć przesył na Ukrainę i zastąpić tą drogą dotychczasowe kierunki przepływu gazu.

 

- To oznacza dla nas gigantyczną zmianę we wszystkich aspektach - handlowych, przesyłowych, dystrybucyjnych (...), podważa naszą pozycję - mówił w poniedziałek Woźniak.

 

Jak podkreślał podczas poniedziałkowej konferencji, decyzje i tryb postępowania Komisji Europejskiej oraz niemieckiego regulatora rynku energii Bundesnetzagentur są bezprecedensowe.

 

"To może prowadzić do monopolu"

 

- Cofają rozwój konkurencyjnego rynku gazu i rozszerzają przywileje Gazpromu, co w konsekwencji może doprowadzić do uzyskania przez rosyjską firmę monopolu w dostawach gazu do Europy Środkowej i Wschodniej. To poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa dostaw gazu do Polski i całego regionu - mówił.

 

Prezes podkreślał, że decyzja KE nie została opublikowana oficjalnie, choć otrzymały ją niemiecki regulator i Gazprom.

 

- To jest absolutnie bezprecedensowe (...) musimy reagować na dokument, który nie zachowuje podstawowych zasad transparencji - podkreślił. Jak dodał, obecnie jesteśmy "praktycznie w procesie", lecz ze względu na ową taktykę nie będzie mówił o żadnych jej szczegółach.

 

- Musi być ona elastyczna - zaznaczył.

 

Jak poinformował, prezes PGNiG współpracuje z ukraińską spółką Naftogaz, która protestuje przeciwko decyzji.

 

Wspólne stanowisko prezydentów

 

W piątek prezydenci Andrzej Duda i Petro Poroszenko we wspólnym oświadczeniu napisali, że Polska i Ukraina zostały dotknięte decyzją KE ws. gazociągu Opal, która umożliwia Gazpromowi zwiększenie przesyłu gazu do Europy, z pominięciem Ukrainy. Podkreślili, że decyzja KE narusza zapisy prawne umowy stowarzyszeniowej Ukraina - Unia Europejska oraz podważa strategię bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej, zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Europy Środkowo-Wschodniej.

 

"Tworzy ona realne ryzyko zakłóceń dostaw gazu pomiędzy Polską i Ukrainą oraz istotne przekierowanie obecnych przepływów gazu pomiędzy innymi krajami" - napisali prezydenci.

 

Spółka Supply & Trading GmbH zajmuje się sprzedażą hurtową i detaliczną gazu ziemnego oraz energii elektrycznej na rynku niemieckim.

 

PAP