"Nie złamano instrukcji" kontra "zbadać ten incydent". Spór ws. powrotu delegacji rządowej z Londynu

Polska
"Nie złamano instrukcji" kontra "zbadać ten incydent". Spór ws. powrotu delegacji rządowej z Londynu
Polsat News

Instrukcja lotów HEAD (z najważniejszymi osobami w państwie) w przypadku powrotu delegacji rządowej z Londynu nie została złamana - oceniła szefowa KPRM Beata Kempa. Według "Dziennika Gazety Prawnej" na pokład samolotu weszło więcej osób niż było miejsc. Dopiero po interwencji pilota część z nich opuściła pokład. - Na szczęście był to pilot cywilny, który mógł sam decydować - mówią politycy PO.

Sprawa dotyczy powrotu polskiej delegacji rządowej z Londynu, gdzie odbyły się polsko-brytyjskie konsultacje pod przewodnictwem premier Beaty Szydło i Theresy May.

 

"Decyzję o tym, aby akredytowani na wizytę w Londynie dziennikarze wracali do Polski nie CASĄ, którą przylecieli na Wyspy, ale rządowym embraerem 175, podjął ktoś z KMRM" - napisał dziennik.

 

Gdy okazało się, że dodatkowi pasażerowie drugiego rejsu przeciążyli samolot, jego pilot zażądał aby wysiedli. 

 

"To tupolewizm"

 

Nie było jednak nikogo, kto by wskazał, które konkretnie osoby mają wysiąść i kilka godzin czekać na lotnisku w Luton na przylot CASY.

 

Jak napisał "DGP", podczas tłumaczenia ministrowi Waszczykowskiemu przyczyn zamieszania, z ust szefa resortu spraw zagranicznych miało paść stwierdzenie: - To tupolewizm.

 

Według gazety, negocjacje trwały kilkadziesiąt minut. W końcu grupa ochotników opuściła samolot i rządowa ekipa z premier Beatą Szydło, m.in. ministrami Mateuszem Morawieckim, Antonim Macierewiczem, Witoldem Waszczykowskim, wróciła do kraju.

 

"Instrukcja HEAD jest niejawna"

 

- "Cywilna" instrukcja HEAD nie została złamana. Jest to dokument niejawny. W przypadku braku samolotów mogą zdarzać się sytuacje, kiedy są decyzje lotniska czy przewoźników, na które trzeba reagować w trakcie - wyjaśniła Kempa.

 

- Koordynator w tej sprawie zareagował i odpowiednie listy pasażerów przed wylotem były znane. Trzeba było przeprowadzić tę procedurę na miejscu. W sytuacjach, gdy coś się zmienia w trakcie, a takich sytuacji jest sporo, wtedy decydujemy, kto gdzie ma wsiąść, bądź ostatecznie może się nie zgodzić pilot. Wtedy zmieniamy decyzję dotyczącą alokacji pasażerów. Te decyzje dotarły do Kancelarii, zostały zatwierdzone i ostatecznie lot się odbył, zarówno jeden, jak i drugi - dodała.

 

"Na wszystko mamy dokumenty"

 

Jak zaznaczyła szefowa KPRM, sytuacja jest "bardzo dokładnie zbadana".

 

- Mogą być podejmowane decyzje na bieżąco, jak w tym wypadku, o czym jest informowany koordynator, który jest na miejscu. Jeżeli w trakcie wynikają trudności związane z poleceniami pilotów czy zarządzających lotniskiem, jest oczywiste i wtedy musimy się do nich dostosowywać. Żadna procedura nie została złamana. Na wszystko mamy dokumenty - zapewniła Kempa.

 

Podkreśliła, że PO w sprawie samolotów, którymi latają VIP-y "powinna milczeć". - Przez osiem lat nie zrobiła nic w sprawie zapewnienia lotów osobom najważniejszym w państwie, nie zajęła się zabezpieczeniem odpowiedniej ilości samolotów. Jeśli mówi się o "tupolewizmie", to miał on miejsce za czasów Platformy Obywatelskiej. To obecny rząd rozpisał odpowiednie przetargi, jeden z nich się zakończył, a więc pierwsze samoloty będą latem - skomentowała minister artykuł "Dziennika Gazety Prawnej" i komentarze polityków PO.

 

"Wraca to, co było jedną z przyczyn katastrofy w Smoleńsku"

 

- Można ze smutkiem powiedzieć, że koszmar organizacji lotu do Smoleńska wraca (...). Rząd PiS nie wyciąga żadnych wniosków z tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. - podkreślił poseł PO Marcin Kierwiński w trakcie zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej.

 

- W Londynie doszło do łamania wszelkich procedur bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że wraca to wszystko, co było jedną z głównych przyczyn katastrofy w Smoleńsku: nieprzestrzeganie procedur, bałagan, chaos, brak podejmowania decyzji albo podejmowanie decyzji nie wiadomo przez kogo. To wszystko, co już przerabialiśmy - dodał.

 

Jak ocenił Kierwiński, gdyby nie to, iż pilot lotnictwa cywilnego nie zgodził się na start, "po raz kolejny doszłoby do bardzo niebezpiecznego lotu".

 

- Na szczęście pilotem w tym locie był pilot cywilny, który nie miał swojego zwierzchnika na pokładzie. Pilot, który mógł podjąć decyzję bez jakichkolwiek nacisków, bez jakiejkolwiek presji - wskazał polityk Platformy.

 

"W państwie PiS procedury nie są ważne"

 

Pytał też, dlaczego organizatorzy tego wyjazdu złamali instrukcję organizacji lotów HEAD. - Dowiadujemy się, że ktoś podjął decyzję, aby dwa loty, lot przeznaczony dla dziennikarzy i lot dla najważniejszych osób w państwie połączyć w jeden lot. Zrobiono to w ostatniej chwili, co jest ewidentnym łamaniem instrukcji HEAD, która mówi, że najpóźniej 24 godziny przed lotem lista pasażerów musi być znana. Co robi organizator tego lotu? Dlaczego tego nie dopilnował? Kto podjął taką absurdalną decyzję? - pytał Kierwiński.

 

Polityk krytykował też umieszczenie na pokładzie jednego samolotu m.in. szefowej rządu, wicepremiera Morawieckiego, szefów MSZ i MON.

 

- Po raz kolejny w państwie PiS okazuje się, że procedury nie są ważne. Po raz kolejny okazuje się, że wszystko można robić ad hoc, bez przemyślenia i jakoś to będzie - podkreślił.

 

"Sprawdzić, kto podjął złe decyzje"

 

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że sytuacja, która miała miejsce w Londynie, jest incydentem lotniczym i powinna zostać zbadana przez komisję badania wypadków lotniczych.

 

- Ten przypadek z całą pewnością musi zostać wyjaśniony. Powinno zostać podjęte badanie przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych - wskazał. - Ten incydent powinien zostać odnotowany, zbadany. Powinno zostać ocenione, kto podejmował złe decyzje, które naruszały przepisy przyjęte po tym tragicznym locie do Smoleńska - dodał poseł.

 

W ocenie Grabca, jeśli incydent z Londynu nie zostanie wyjaśniony, a winni nie zostaną ukarani, to "niestety możemy spodziewać się tego, że po raz kolejny przy jakimś kolejnym locie znowu bezpieczeństwo uczestników lotu będzie narażane".

 

Podróże dla VIP-ów

 

Loty mające status HEAD są rezerwowane dla najwyższych władz państwowych (lub ich odpowiedników z innych państw). Są obwarowane szeregiem przepisów, które mają na celu zapewnienie najwyższego bezpieczeństwa pasażerów.

 

Decyzja ministra obrony narodowej w sprawie wprowadzenia do użytku „Instrukcji organizacji lotów oznaczonych statusem HEAD w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej” obowiązuje  od 1 lutego 2013 roku.

Postanowienia „Instrukcji” obowiązują wszystkie podmioty i instytucje biorące udział w organizowaniu i zabezpieczaniu lotów z najważniejszymi osobami w państwie.

 

polsatnews.pl, Dziennik Gazeta Prawna, rp.pl, PAP

pr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze