W rezultacie silnego, samoistnego, wstrząsu, do którego doszło we wtorek wieczorem, zginęło 8 górników, a 9 zostało poszkodowanych. Akcja ratunkowa trwała prawie dobę. W KGHM ogłoszono czterodniową żałobę.

 

- Pan prezydent zmienia swoje plany. Po powrocie do Polski ląduje we Wrocławiu i uda się na miejsce katastrofy górniczej, gdzie ma zamiar spotkać się m.in. z zarządem kopalni Rudna, w której ta tragiczna katastrofa miała miejsce - powiedział dziennikarzom Magierowski, który towarzyszy prezydentowi podczas wizyty w Szwecji.

 

Dodał, że prezydent "spotka się także prawdopodobnie z ratownikami, którzy uczestniczyli w akcji ratowniczej".

 

Wcześniej w środę prezydent złożył wyrazy współczucia rodzinom górników, którzy zginęli w katastrofie w kopalni Rudna i zapewnił o opiece ze strony państwa. "Jestem przekonany, że rząd na czele z panią premier i ja także jako prezydent RP, dołożymy wszelkich starań, żeby opieka nad rodzinami była jak najlepsza" - powiedział.

 

Największa tragedia w KGHM od półwiecza

 

Dyrektor kopalni Paweł Markowski powiedział w środę, że wstrząs w Rudnej był największą tragedią w KGHM w ciągu 55 lat i pierwszą, w której nie udało się uratować nikogo spośród górników, których poszukiwano. - Akcja ratownicza trwała 24 godziny, robiliśmy wszystko by ocalić górników, niestety przegraliśmy. Składam najbliższym ofiar wyrazy szczerego współczucia. Zrobimy wszystko by im pomóc w trudnych chwilach - powiedział Markowski.

 

Lokalna wizja po katastrofie

 

Poinformował, że w czwartek na oddziale, na którym doszło do wstrząsu, odbędzie się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli Okręgowego Urzędu Górniczego.

 

W środę na miejsce katastrofy przyjechała premier Beata Szydło. Oceniała, że akcję ratowniczą prowadzono profesjonalnie. "Rodziny otoczone są pomocą ze strony dyrekcji kopalni i ze strony zarządu KGHM. My jesteśmy gotowi do każdej pomocy. Powiedziałam panu prezesowi i panu dyrektorowi jeżeli tylko będzie taka potrzeba to jesteśmy w stałym kontakcie i będzie udzielali wszelkiej pomocy która jest tutaj konieczna" - powiedziała premier dodając, że łączy się w bólu z tymi rodzinami które utraciły swoich synów i braci.

 

Władze KGHM podały, że wstrząs w kopalni Rudna był bardzo silny - magnituda wynosiła ok. 3,4 stopnia - i spowodował duże zniszczenia. Prace ratownikom utrudniały warunki panujące pod ziemią. Temperatura wynosi tam ok. 30 stopni Celsjusza, panuje duża wilgotność. Zwałowisko trzeba było usuwać ręcznie, bez użycia maszyn. Pod ziemią pracowało na zmianę trzynaście zastępów ratowniczych, których baza była oddalona o 150 metrów od przeszukiwanego zwałowiska.

 

Śledztwo dotyczące katastrofy

 

Śledztwo dotyczące katastrofy wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lubinie (Dolnośląskie). Jak podał dział prasowy Prokuratury Krajowej, postępowanie jest prowadzone w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez niedopełnienie obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy w KGHM P.M. S.A. Oddział ZG Rudna, wskutek czego doszło do wstrząsu górotworu, a następnie obsunięcia się skał, wskutek czego śmierć ponieśli ustaleni górnicy.

 

PAP