30 godzin walki z pożarem w Tennessee. Poruszające zdjęcie wycieńczonych strażaków

Świat
30 godzin walki z pożarem w Tennessee. Poruszające zdjęcie wycieńczonych strażaków
Kevin Colbaugh/ Johnson city Fire Department

To dla nich pierwsza od ponad doby przerwa w pracy po wielogodzinnych zmaganiach z ogromnymi pożarami we wschodnim Tennessee (USA). Do sieci trafiło zdjęcie strażaków śpiących na ulicy po wyczerpującej akcji. Utrudniał ją silny wiatr, wspomagający rozprzestrzenianie się ognia. Płomienie ogarnęły ponad 15,5 tys. akrów w hrabstwie Sevier. Zginęło siedem osób, a co najmniej 53 zostały ranne.

"Prezydent wyraża najgłębsze kondolencje z powodu śmierci poniesionych w pożarze, a także przekazuje wyrazy współczucia poszkodowanym mieszkańcom, którzy mogli utracić domy i przedsiębiorstwa. Prezydent zwrócił się do gubernatora z prośbą o informowanie go o bieżącej sytuacji i zapewnił, że udzieli pomocy potrzebnej do opanowania pożaru" - głosi oświadczenie przesłane przez Biały Dom.

 

Jak podały w środę władze stanowe, w pożarze spłonęło ponad 700 budynków, głównie domów mieszkalnych. To największe pożary na terenie Tennessee od stu lat.

 

Władze donoszą, że w wyniku pożaru tylko z miasta Gatlinburg na terenie hrabstwa Sevier ewakuowanych było prawdopodobnie około 14 tys. osób. 

 

- Nigdy nie widziałem w tym kraju nic takiego i nigdy więcej już czegoś takiego nie zobaczymy - powiedział burmistrz hrabstwa Sevier  Larry Waters.

 

Huragan, ulewy i lawiny błotne

 

Sytuacja kryzysowa zaostrzyła się we wtorek z powodu silnego wiatru wiejącego z prędkością 140 km/h, określanego nawet mianem huraganu.

 

Jak poinformował szef straży pożarnej w Gatlinburgu Greg Miller, wiatr okazał się dla strażaków prawdziwym wyzwaniem nie tylko dlatego, że sprzyjał rozprzestrzenianiu się ognia, ale i przewracał drzewa, które utrudniały funkcjonariuszom dostęp do posesji ogarniętych pożarem.

 

W środę aura sprzyjała strażakom - deszcze pomogły w gaszeniu pożaru. Teraz jednak eksperci ostrzegają przed możliwymi lawinami błotnymi.

 

Dolly Parton na pomoc poszkodowanym

 

Do tragedii odniosła się też słynna amerykańska piosenkarka country, Dolly Parton.

 

- Oglądałam te straszne pożary w Great Smoky Mountains i pęka mi serce - powiedziała. - Modlę się za wszystkie rodziny dotknięte pożarem i za strażaków, którzy pracują tak ciężko, aby zadbać o bezpieczeństwo. To błogosławieństwo, że mój park rozrywki Dollywood, DreamMore Resort i inne przedsiębiorstwa w Pigeon Forge zostały oszczędzone - podkreśliła.

 

W zamieszczonym na Twitterze filmiku poinformowała, że prowadzona przez nią fundacja przez kolejnych sześć miesięcy będzie przekazywała 1000 dolarów miesięcznie każdej z rodzin, które straciły kogoś bliskiego w pożarach.

 

 

ABC News

 

pam/kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze