Sejmowa komisja sprawiedliwości poparła we wtorek wieczorem trzy poprawki PiS do projektu ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK; negatywnie zaopiniowała zaś wnioski PO i Nowoczesnej o odrzucenie całego projektu. Głosowanie prawdopodobnie w środę rano.

We wtorek wieczorem Sejm przeprowadził II czytanie tego projektu, który zmienia m.in. zasady wyłaniania kandydatów na prezesa TK i wprowadza jego sześcioletnią kadencję.

 

Według PiS, projekt porządkuje organizację i tryb postępowania TK, co ma umożliwić jego sprawniejsze działanie. Opozycja twierdzi, że chodzi w nim głównie o "przejęcie kontroli nad TK przez ludzi Jarosława Kaczyńskiego".

 

"Polityczny komisarz w TK"

 

W sejmowej debacie PiS we wtorek złożyło trzy poprawki do projektu. Najważniejsza stanowi, że sędzia pełniący obowiązki prezesa TK - w przypadku niemożności upoważnienia wiceprezesa lub innego sędziego do wykonywania kompetencji prezesa - będzie mógł nie tylko kierować pracami TK, ale także reprezentować Trybunał na zewnątrz i wykonywać "inne czynności określone w ustawach i regulaminie Trybunału".

 

Opozycja pytała, czy chodzi tu o zwiększenie roli "politycznego komisarza w TK". Według przewodniczącego komisji Stanisława Piotrowicza (PiS) chodzi o szczególne sytuacje, gdy np. prezes i wiceprezes czasowo nie mogą działać.

 

Dwie inne poprawki miały charakter doprecyzowujący.

 

PiS: projekt kompromisowy

 

W sejmowej debacie Waldemar Buda (PiS) mówił, że projekt jest na wskroś kompromisowy i wypełnia część postulatów Komisji Weneckiej, zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Sejmu, a także część uwag opozycji.

 

"Na te ustępstwa opozycja ma niezmienne stanowisko: brak akceptacji, polityczna awantura i niezgoda na wszelkie zapisy" - mówił Buda. Jego zdaniem, to stanowisko opozycji wynika prawdopodobnie z chęci dania ostatniej szansy prezesowi TK Andrzejowi Rzeplińskiego, by mógł uczestniczyć w wyborze swego następcy. "Na to naszej zgody być nie może" - dodał.

 

Opozycja: ostateczne rozmontowanie ochrony konstytucyjnej

 

Arkadiusz Myrcha (PO) złożył wniosek o odrzucenie projektu, o co wniosła też Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna). Według niej, "ostatecznie rozmontowując ochronę konstytucyjną, Jarosław Kaczyński bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność za każde nadużycie władzy przez polityka PiS". Projektu nie poprą też PSL i Kukiz'15.

 

Projekt stanowi m.in., że Zgromadzenie Ogólne TK przedstawia prezydentowi kandydatów na prezesa TK "w terminie miesiąca od dnia, w którym powstał wakat". Obecna ustawa o TK z 22 lipca br. mówi, że obrady ZO w tej sprawie zwołuje się "między 30 a 15 dniem" przed upływem kadencji prezesa.

 

Kadencja Rzeplińskiego jako sędziego wygasa 19 grudnia. Zwołał on na środę ZO ws. wyboru kandydatów na prezesa - według obecnych zasad. Niedawno TK orzekł, że przepisy obecnej ustawy co do wyłaniania kandydatów, są zgodne z konstytucją, a kandydaci muszą mieć poparcie większości ZO.

 

Projekt nie precyzuje liczby kandydatów na prezesa (dziś w ustawie jest ich trzech). Według projektu, ZO ma przedstawiać prezydentowi jako kandydatów wszystkich sędziów, którzy w głosowaniu otrzymali co najmniej 5 głosów. ZO ma podejmować uchwały bezwzględną większością głosów.

 

Według projektu, od dnia powstania wakatu na stanowisku prezesa TK do czasu powołania jego następcy, pracami TK kieruje sędzia "posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy: jako sędzia w TK; jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym; w administracji państwowej szczebla centralnego".

 

PAP, polsatnews.pl