W tej operacji - która miała miejsce 21 listopada - brało udział 450 funkcjonariuszy. W jej toku przejęto ok. 5,5 mln euro, 800 tys. euro w złocie, 10 kg kokainy i 785 kg konopi.

 

- Pracuję w Europolu od 16 lat i nigdy czegoś takiego nie widziałem - skomentował portugalski specjalista Europolu ds. przestępstw finansowych Pedro Felicio.

 

Wykorzystywali system "hawala"

 

Przestępcy zatrudniali pracowników, którzy zbierali pieniądze ze sprzedaży narkotyków w różnych krajach UE - ok. miliona euro każdego miesiąca - i dostarczali je do Belgii lub Holandii. Pieniądze trafiały później przez Bliski Wschód do Maroka; transfer następował dzięki systemowi "hawala".

 

Polega on na sieci pośredników będących ze sobą w kontakcie - kiedy jedna osoba w jednym kraju wręcza pośrednikowi umówioną kwotę pieniędzy, pośrednik w innym kraju oddaje taką samą kwotę wskazanej osobie ze swojego kraju. Następuje więc przepływ pieniędzy, ale fizycznie nie przekraczają one granic.

 

Deptano im po piętach od 2015 roku

 

W sumie, w ciągu czterech ostatnich lat, organizacja przestępcza wysłała do Maroka 300-400 milionów euro.

 

Europol, belgijskie, francuskie i holenderskie władze śledziły działania przestępców od 2015 roku, przy czym unijna agencja włączyła się do śledztwa w lipcu.

 

W komunikacie unijnej agencji policyjnej podkreślono, że "specjalną rolę" w schwytaniu sprawców odegrała Europejska Jednostka Współpracy Sądowej Eurojust, która ułatwiła wymianę informacji między trzema państwami.

 

 

PAP