Jak podały szwajcarskie media, w zakończonym w południe głosowaniu aż 20 na łącznie 26 kantonów wypowiedziało się przeciwko temu, by elektrownie atomowe mogły funkcjonować najwyżej przez 45 lat - co oznaczałoby konieczność zamknięcia ostatniej z nich w 2029 roku.

 

Ogólnokrajowy odsetek głosów negatywnych wyniósł 54,2 proc. O rezultacie referendum rozstrzygają w Szwajcarii zarówno liczba głosów oddanych w skali całego państwa, jak i liczba kantonów, których mieszkańcy poparli daną inicjatywę.

 

Ryzykowny zaawansowany wiek reaktorów

 

Po katastrofie nuklearnej w japońskiej Fukushimie w 2011 roku parlament Szwajcarii uchwalił zakaz budowania na jej terytorium nowych elektrowni atomowych, przy czym siłownie już istniejące mogą być eksploatowane tak długo, jak będzie to bezpieczne. Inicjatorzy referendum twierdzili, że zaawansowany wiek szwajcarskich reaktorów stanowi podwyższony czynnik ryzyka.

 

Rząd i parlament Szwajcarii zarekomendowały obywatelom odrzucenie inicjatywy wskazując w ślad za kołami przemysłowymi, że przedwczesne zamknięcie elektrowni atomowych narazi na szwank bezpieczeństwo energetyczne państwa i zwiększy import prądu z siłowni zagranicznych, w tym również węglowych.

 

Pierwszy wyłączony w 2019 r.

 

Jak zaznacza niemiecka agencja dpa, inicjatywie przypisywano duże szanse na zwycięstwo, gdyż w sondażach spotykała się ze znaczną akceptacją.

 

Według obecnych planów spośród łącznie pięciu szwajcarskich energetycznych reaktorów atomowych pierwszy zakończy pracę w 2019 roku, ale nastąpi to ze względu na zbyt wysokie koszty jego eksploatacji. Terminów wyłączenia pozostałych czterech, których daty uruchomienia sięgają od 1969 do 1984 roku, na razie nie ustalono.

 

Udział siłowni jądrowych w bilansie energetycznym Szwajcarii wynosi około 40 proc. Ich rola wzrasta w sezonie zimowym, gdy zwiększa się zapotrzebowanie na prąd, a wydajność elektrowni wodnych spada.

 

PAP