Według nowych regulacji, które przeforsował szwajcarski federalny instytut zajmujący się własnością intelektualną, produkt, aby mógł mieć na opakowaniu szwajcarską flagę, musi zostać wyprodukowany w 80 proc. ze szwajcarskich składników. W przypadku wyrobów mlecznych, import półproduktów użytych do ich produkcji nie będzie w ogóle dozwolony. W związku z tym Nestle i inne firmy będą mogły umieścić na opakowaniach flagę, jeśli dane produkty będą w 100 proc. szwajcarskie.

 

Wprowadzono jednak kilka wyjątków - m.in. dla składników, które nie występują naturalnie w Szwajcarii. Chodzi m.in. o kakao czy kawę.

 

Nestle twierdzi, że większość z 650 produktów, które tworzy w Szwajcarii, spełnia nowe regulacje.

 

Flaga najpewniej zniknie z 80 z nich - to np. lody Frisco, produkty do pieczenia marki Leisi czy majonez Thomy.

 

Szwajcarski majonez z zagranicznych jajek

 

Christophe Cornu, szef szwajcarskiego oddziału Nestle, w komentarzu do nowych regulacji wyjaśnił, że w przypadku wspomnianego majonezu spełnienie nowych standardów prawnych będzie niewykonalne.

 

- Korzystamy tylko z jaj od kur z wolnego wybiegu. Potrzebujemy ich 34 miliony rocznie. Nie zdobędziemy ich tyle w samej Szwajcarii - wyjaśnił.

 

Nowe przepisy zostały wprowadzone w trosce o słynną szwajcarską jakość. Urzędnicy chcą o nią zadbać poprzez zmuszanie producentów do korzystania ze szwajcarskich półproduktów.

 

polsatnews.pl, confectionerynews.com