Majowa niedziela, pan Waldemar słyszy głosy, które każą mu się zabić. Lekarze i pielęgniarki to wiedzą, ale kilka godzin później, gdy pan Waldemar zapytał jedną z nich, czy może wyjść na zakupy do sklepu, wydała zgodę. Kilka godzin potem jego zwłoki znaleziono niedaleko zakładu. Przejechał go pociąg.

 

- Zajechałam do szpitala. Od razu szłam na salę, ale pielęgniarka mi mówi, że nie ma syna. Poszedł na jakieś zakupy i nie wrócił – opowiada matka mężczyzny.

 

Zgodnie z ustawą pielęgniarka nie może wydać zgody na wyjście lub przepustkę. Musi to zrobić lekarz – mówią eksperci. Mimo to prokuratorzy nie widzą problemu. Według nich nie ma winnego. Nikt nie odpowiedział za to, że pacjenta wypuszczono ze szpitala i zginął. Prokurator dwa razy umorzył śledztwo. 

 

- Kto jest winien śmierci mojego syna? - pyta ze łzami w oczach matka pana Waldemara. 

 

Nikt nie usłyszał zarzutów

 

Do tej pory nikt za tę tragedię nie odpowiedział, ani pielęgniarka, która pana Waldemara wypuściła, ani dyżurujący lekarz, ani ordynatorka oddziału. Nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów. Prokuratura ustaliła, że było to samobójstwo, choć nawet nie wiadomo, gdzie dokładnie doszło do tragedii.

 

Prowadzone przez naszą reporterkę śledztwo, ustaliło, że we krwi Waldemara Rynkiewicza nie wykryto obecności żadnych leków, a przecież był w szpitalu i zapisano mu leki, które miał codziennie przyjmować. Tak wynika z jego karty leczenia. Prokuratura nie potrafi tego wytłumaczyć.  

 

Nie potrafi również wytłumaczyć, gdzie jest głowa Waldemara Rynkiewicza. Choć jest na zdjęciach z miejsca tragedii, potem gdzieś… zaginęła. Matka musiała pochować syna bez głowy.

 

Odsiadują dożywocie, twierdzą, że są niewinni

 

W drugiej części programu dziennikarze "Państwa w Państwie" wrócą do sprawy dwóch mężczyzn, którzy odsiadują karę dożywocia, za morderstwo, którego, jak twierdzą nie popełnili. W 2003 roku kasacje od skazujących ich wyroków oddalił Sąd Najwyższy. W jednym z programów "PwP" dziennikarze ujawnili nowy dowód w sprawie, mogący wskazywać, że mężczyźni są niewinni. Dowód został przekazany prokuraturze. Bez rezultatu. Teraz mężczyźni wytaczają proces cywilny o ochronę dóbr osobistych jednemu ze współoskarżonych. Twierdzą, że ich pomówił.

 

Polsat News