Putin ocenił także, że państwo, jakie zbudował Castro i jego zwolennicy - "wolna i niezależna Kuba" - stało się wpływowym uczestnikiem wspólnoty międzynarodowej i "inspirującym przykładem dla wielu krajów i narodów".

 

Prezydent Rosji zapewnił, że imię przywódcy kubańskiej rewolucji stało się "symbolem całej epoki w najnowszej historii światowej".

 

"Wybitny człowiek"

 

Ze swej strony premier Dmitrij Miedwiediew oświadczył w sobotę, że przyjazne stosunki między Rosją a Kubą były osobistą zasługą Fidela Castro. Szef rządu Rosji podkreślił, że kiedy w sierpniu przy okazji 90. urodzin Fidela Castro rozmawiał z nim telefonicznie, przywódca Kuby "żywo interesował się tym, co dzieje się na świecie i w Rosji".

 

W swym komentarzu dotyczącym śmierci Castro, opublikowanym na Facebooku, Miedwiediew ocenił, że kończy się wraz z tym wydarzeniem cała epoka historyczna. Zapewnił, że zachowa w pamięci spotkania z przywódcą Kuby, którego określił jako "wybitnego człowieka".

 

"Autorytet moralny", "nieprzeciętny człowiek" i "przyjaciel"

 

Śmierć kubańskiego rewolucjonisty skomentował też były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow, który ocenił w sobotę, że Fidel Castro uczynił wszystko, by zburzyć na Kubie system kolonialny i wprowadził swój kraj na drogę samodzielnego rozwoju.

 

- Jest dla mnie prawdziwym przeżyciem to, że czas Fidela zakończył się. On pozostanie w naszej pamięci jako wybitny polityk, nieprzeciętny człowiek i nasz przyjaciel - powiedział Gorbaczow, cytowany przez dziennik "Komsomolskaja Prawda".

 

Były prezydent ZSRR ocenił, że przywódca rewolucji kubańskiej "wzmocnił swój kraj w czasie najostrzejszej blokady amerykańskiej" i wprowadził Kubę "na drogę samodzielnego, niezależnego rozwoju".

 

Twórca pieriestrojki powiedział, że podczas spotkań i rozmów z Castro obaj blisko się zaprzyjaźnili i pozostali przyjaciółmi do końca. Rosyjski polityk nazwał Castro "unikalną, niepowtarzalną osobowością". Zdaniem Gorbaczowa nie należy teraz oczekiwać istotnych zmian na Kubie, w tym zmian w stosunkach z Rosją, które tak jak obecnie, pozostaną dobre.

 

Z kolei przywódca rosyjskich komunistów Giennadij Ziuganow zapewnił w sobotę, że Rosja zrobi wszystko, by uwiecznić pamięć przywódcy Kuby Fidela Castro. Ziuganow nazwał Castro jednym z największych współczesnych przywódców, który robił wszystko dla prostych ludzi. Castro był autorytetem moralnym "nie tylko dla Ameryki Łacińskiej, ale i dla całej ludzkości", a także "jednym z tytanów polityki" - ocenił lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF).

 

"W służbie prostemu człowiekowi"

 

Wypowiadając się w rosyjskiej telewizji państwowej, podkreślił, że znał Castro osobiście, a ich spotkania trwały wiele godzin. Zarzucił także politykom rządzącym ZSRR u jego schyłku i Rosją w latach 90., że "sprzedali bratnią Kubę".

 

W komentarzach dla mediów rosyjskich Ziuganow zwrócił uwagę na postawę przywódcy Kuby w konfrontacji z USA i jego konsekwentne wsparcie dla polityki ZSRR. Ocenił także, że Castro "robił wszystko po to, by służyć prostemu człowiekowi".

 

Szef komisji spraw zagranicznych wyższej izby parlamentu Rosji, Rady Federacji, Konstantin Kosaczow zauważył, że Rosja również po 1991 roku (czyli po rozpadzie ZSRR) wspierała Kubę i samego Castro. Przywódca Kuby pozostał w Rosji popularny nawet wtedy, gdy ona sama przestała być bastionem ideologii komunistycznej - napisał Kosaczow we wspomnieniu o Castro na Facebooku.

 

Szef parlamentarnej komisji ocenił, że wraz ze śmiercią Castro zakończyła się cała epoka, niemniej jej koniec w pewnej mierze nastąpił jeszcze za jego życia. USA zniosły sankcje wobec Kuby, nastąpiła też normalizacja stosunków z UE, co można - zdaniem Kosaczowa - uznać za zwycięstwo "małego państwa" i osobiście samego Castro.

 

PAP