"Ze względu na stopień naszej współpracy stanowczo proszę o bezstronne przeanalizowanie rezolucji i skutków jej ewentualnego wdrożenia dla przyszłości Europy jako przestrzeni demokracji i rządów prawa oraz o publiczną ocenę" - napisała rzeczniczka MSZ w liście opublikowanym w piątek na stronie resortu na Facebooku.

 

Zacharowa przyznała, że działalność PE nie wchodzi w zakres kompetencji Mijatović. Jednak, jej zdaniem, dokument przyjęty przez europarlament osłabia podstawę relacji demokratycznych w sferze mediów i z tego powodu wymaga on oceny ze strony OBWE.

 

"Przyrównuje wojnę propagandową Kremla do metod IS"

 

Po przyjęciu w środę rezolucji rzeczniczka MSZ Rosji wyraziła nadzieję, że nie dojdzie do działań praktycznych na jej podstawie, a także zagroziła w takim przypadku kontrposunięciami.

 

Wyraziła przekonanie, że rezolucja "przyrównuje prowadzoną przeciwko Zachodowi wojnę propagandową Kremla z propagandowymi metodami zakazanej w FR organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie".

 

PE uznał w rezolucji autorstwa europosłanki PiS Anny Fotygi, że rząd rosyjski wykorzystuje szeroki wachlarz narzędzi, w tym wielojęzyczne stacje telewizyjne (jak telewizja RT), pseudoagencje informacyjne (jak Sputnik) czy też trolle mediów społecznościowych, aby zakwestionować wartości demokratyczne, podzielić Europę, zyskać poparcie wewnętrzne oraz stworzyć wizerunek upadłych państw we wschodnim sąsiedztwie UE.

 

W tym samym dokumencie, w jego drugiej części, PE odniósł się do propagandy prowadzonej przez podmioty pozapaństwowe, w tym tzw. Państwo Islamskie i inne organizacje terrorystyczne i przestępcze.

 

Dokument poparło 304 eurodeputowanych, przeciw było 179, a 208 wstrzymało się od głosu.

 

PAP