- Tych ludzi będziemy wydalać. Zamówiliśmy samolot do Afganistanu na początek grudnia. Zaczynamy ich ekstradycję. Zobaczymy, czy ktoś ich tam przyjmie - powiedział premier.

 

Z ogólnej liczby ok. 17 tys. znajdujących się obecnie w Bułgarii migrantów, około 65 proc. to Afgańczycy.

 

Odpowie za spalenie bułgarskiej flagi narodowej

 

Według najnowszych danych resortu spraw wewnętrznych z ogólnej liczby 3 100 mieszkańców ośrodka zatrzymano ok. 400 najbardziej agresywnych. Są to młodzi Afgańczycy w wieku od 17 do około 30 lat. Po przesłuchaniach zostaną rozmieszczeni w ośrodkach typu zamkniętego, a część będzie sądzona za wandalizm. Jednego Afgańczyka, który spalił bułgarską flagę narodową, przewieziono do Sofii, gdzie ma stanąć przed sądem.

 

Podczas zamieszek obrażenia odniosło 24 policjantów.

 

- Nie ma ani jednego całego okna, ośrodek jest zdewastowany - powiedział Borysow, który z powodu zajść w Charmanli odwołał planowaną na piątek wizytę na Węgrzech. Rano premier zwołał posiedzenie, na które zaprosił ministra spraw wewnętrznych i jego zastępców, naczelnika obrony (odpowiednik szefa sztabu generalnego) oraz szefów służb specjalnych.

 

Część migrantów ma  powiązania z radykalnymi ugrupowaniami islamskimi

 

Po posiedzeniu szefowa MSW Rumiana Byczwarowa poinformowała w parlamencie, że Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (DANS) sprawdza powiązania organizatorów zajść z radykalnymi ugrupowaniami islamskimi. Nie podała konkretnych liczb, lecz potwierdziła, że część migrantów ma takie powiązania.

 

Według danych służb specjalnych - jak powiedziała Byczwarowa - zamieszki, do których doszło w ośrodkach migracyjnych w kilku krajach w ostatnich dniach, były skoordynowane. W nocy z czwartku na piątek Borysow mówił o możliwej aktywizacji uśpionych komórek terrorystycznych. - Oni wszyscy mają telefony komórkowe - przypomniał.

 

Szefowa MSW poinformowała, że obecnie sytuacja w ośrodku jest spokojna. Znajdujące się na miejscu od czwartku oddziały policyjne wsparto dodatkowymi 30 funkcjonariuszami żandarmerii. Obecnie w Charmanli jest ok. 300 policjantów, żandarmów i funkcjonariuszy specjalnych sił do walki z terroryzmem. Część z nich pilnuje spokoju w mieście, którego mieszkańcy demonstrują jawnie antyimigranskie nastroje.

 

Byczwarowa zaprzeczyła zarzutom organizacji pozarządowych, które współpracują z migrantami, o nadużywanie siły przez policję.

 

W regionie Charmanli nie powstanie żaden nowy ośrodek

 

W piątek na konferencji prasowej dyrektor Państwowej Agencji ds. Uchodźców Petia Pyrwanowa poinformowała, że w regionie Charmanli nie powstanie żaden nowy ośrodek, gdyż w już istniejącym jest 900 wolnych miejsc. Podała również, że podczas niezakończonych jeszcze badań lekarskich migrantów wykryto 29 przypadków świerzbu oraz 36 innych chorób dermatologicznych i zakaźnych.

 

Przedstawiciele opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) i nacjonalistycznego Frontu Patriotycznego (PF) ostro skrytykowali w parlamencie działania władz, przede wszystkim słabą ochronę granicy i umożliwienie migrantom wjazdu do kraju, oraz słabe rozeznanie w realnej sytuacji panującej w ośrodkach. Szefowa BSP Kornelia Ninowa domagała się wysłania wojska na granicę, aby całkowicie uniemożliwić migrantom jej nielegalne przekraczanie. Poparł ją lider PF Krasimir Karakaczanow.

 

Prezydent Rosen Plewnelijew zwołał na wtorek posiedzenie Konsultacyjnej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na które zaprosił również prezydenta elekta Rumena Radewa. Tematami spotkania będą kryzys polityczny po dymisji gabinetu Bojko Borysowa oraz kryzys migracyjny.

 

PAP