Mimo opanowania pożaru pod Hajfą straż pożarna nadal zostaje w pogotowiu w obawie przed ponownym zaprószeniem ognia. W ciągu czterech dni kilkudziesięciu osobom zatrutym dymem udzielono pomocy. W pożarze uszkodzone zostały setki domów.

 

Wcześniej ewakuowano nie tylko mieszkańców kilku dzielnic, ale również uniwersytet, szkoły i więzienie. Wiele ulic zostało zamkniętych. Część osób została ze swoich domów wyprowadzona siłą. Zamknięto miejscowe lotnisko.

 

Pożary szaleją w innych częściach kraju oraz na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu. Minister ds. bezpieczeństwa publicznego Gilad Erdan powiedział w czwartek, że blisko połowa z nich wybuchła najpewniej na skutek podpaleń. Tego samego dnia do walki z żywiołem władze powołały rezerwistów.

 

Zatrzymano 12 prawdopodobnych podpalaczy

 

Według danych policyjnych do tej pory zatrzymano 12 osób pod zarzutem podpalenia. Według niektórych polityków stoją za nimi arabscy zamachowcy.

Walkę z ogniem utrudnia susza i silny wschodni wiatr. Meteorolodzy przewidują, że wyjątkowo sucha i wietrzna pogoda utrzyma się przez kilka najbliższych dni.

 

Kilka krajów, w tym Chorwacja, Cypr, Grecja, Włochy, Rosja i Turcja, przysłało w sumie dziesięć samolotów do gaszenia pożarów. W piątek do Izraela ma przylecieć Boeing 747-400 Supertanker - największy na świecie samolot gaśniczy, który może przenosić 75 ton substancji do walki z ogniem. Walkę Izraela z pożarami wsparł również Egipt - dwoma helikopterami pożarniczymi, Jordania - wozami pożarniczymi, a także Palestyna - ośmioma wozami i grupą 40 strażaków.

 

W 2010 r. wielki pożar lasów i zarośli, szalejący przez kilka dni w podobnych warunkach atmosferycznych w północnym Izraelu, spowodowałśmierć 42 ludzi. Był to najtragiczniejszy pożar w historii Izraela.

 

PAP