W mailu, jaki dział IT Komisji rozesłał do pracowników tej instytucji w czwartek po południu, incydent opisano jako "atak typu rozproszona odmowa usługi (DDOS), który doprowadził do nasycenia naszego połączenia internetowego".

 

Rzecznik KE zapewnił w rozmowie z portalem, że nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa. "Atak udało się powstrzymać bez zakłócenia ciągłości obsługi (strony internetowej - PAP), chociaż przez pewien czas wpływał on na szybkość połączenia" - dodał.

 

Według źródła w Komisji, na które powołuje się Politico, atak na kilka godzin sparaliżował pracę w samej KE. "Dziś (w czwartek) po południu nikt nie był w stanie pracować, bo połączenie internetowe zerwało się dwa razy, na kilka godzin" - przekazał anonimowy pracownik.

 

Przeciążyli serwery Komisji

 

Jak pisze Politico, atak DDOS (Distributed Denial of Service) rozpoczął się ok. godz. 15 lub krótko po i polegał na jednoczesnym zalaniu strony internetowej KE milionami próśb o dostęp, co doprowadziło do przeciążenia serwerów KE. Hakerzy zaatakowali też bramki sieciowe, prowadząc do przerw w dostawach internetu dla pracowników Komisji.

 

Informatycy KE walczyli z ponawianymi, masowymi prośbami dostępu do wieczora w czwartek, ale źródło w Dyrekcji Generalnej ds. Informatyki (DIGIT) przy KE zapewniło, że sytuacja jest pod kontrolą. Według Politico, zespół IT przygotowuje się obecnie na kolejne ataki, co często zdarza się w przypadku DDOS. Źródła w KE przyznały, że nie wiedzą, kiedy może nastąpić kolejny atak ani jak długo może potrwać.

 

Brytyjski portal informatyczny IT Pro zauważa, że choć sprawców ataku na razie nie ustalono, to doszło do niego w dniu 18. szczytu UE-Ukraina w Brukseli, na którym UE poinformowała, że chce do końca roku podjąć ostateczne decyzje w sprawie zniesienia wiz dla Ukraińców i rozwiązać problem z zakończeniem ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

 

PAP