Jego przedstawiciele zapowiadają, że wniosek złożą w najbliższych dniach. Instytut Ordo Iuris był m.in. autorem projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji.

 

Na swojej stronie internetowej instytut przekonuje, że w konsekwencji wniosku prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów może "wezwać przedsiębiorcę zarządzającego portalem do zaprzestania bezprawnych działań, a także nałożyć na niego karę finansową".

 

Swoje poglądy eksperci Ordo Iuris przedstawili też podczas ubiegłotygodniowej debaty zorganizowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Zwracali uwagę m.in. na to, że użytkownicy blokowanych kont nie mają możliwości odwołać się od decyzji i nie jest im podawana jasna przyczyna usuwania materiałów.

 

"Nie tylko nielegalne treści"

 

"Wbrew nieprawdziwym informacjom podawanych w części mediów, usuwanie treści bardzo często dotyczyło materiałów, które nie naruszały polskiego ustawodawstwa. Blokowane były m.in. grafiki przedstawiające flagę i godło Polski, a także materiały promujące sam marsz - pokojową manifestację organizowaną przez podmioty działające w Polsce całkowicie legalnie. Jednocześnie Facebook wielokrotnie odmawiał usuwania stron rzeczywiście łamiących prawo - nadal są na nim obecne profile wzywające do nienawiści wobec chrześcijan (naruszające przepis art. 257 k.k.), czy znieważające państwo polskie (niezgodne z art. 133 k.k.)" – przekonuje Ordo Iuris.

 

Instytut przytoczył też opinię środowisk narodowych, które podczas debaty u RPO wskazywały na nasilenie blokad w czasie bezpośrednio poprzedzającym Marsz Niepodległości.

 

Walka z "mową nienawiści"

 

Na początku listopada z Facebooka zniknęły profile Marszu Niepodległości, Ruchu Narodowego, Obozu Narodowo-Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej oraz podobne, powiązane ze środowiskami narodowymi. Blokowane były też profile poszczególnych osób, m.in. tych, którzy udostępniali na swojej tablicy plakaty promujące Marsz Niepodległości.

 

Organizatorzy marszu zarzucili Facebookowi stosowanie cenzury oraz kierowanie przeciwko nim działań mających uniemożliwić zbiórkę pieniędzy potrzebnych do zorganizowania wydarzenia.

 

Jak tłumaczyli wówczas przedstawiciele portalu, strony te zostały usunięte z serwisu po publikacji szeregu postów naruszających Standardy Społeczności w zakresie mowy nienawiści.

 

Richard Allan, odpowiedzialny za politykę publiczną Facebooka oświadczył, że stronę Marszu Nieodległości usunięto, bo na plakatach go promujących umieszczono symbol Falangi, który jest zakazany "na  platformie z powodu historycznych odniesień do mowy nienawiści".

 

Ponieważ jednak - jak wskazał - marsz jest legalnym, zarejestrowanym wydarzeniem, Facebook zdecydował się zezwolić na udostępnianie plakatów.

 

W czwartek m.in. w tej sprawie z przedstawicielami Facebooka spotkała się w Dublinie minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Wyjaśniono jej, na jakich zasadach działa polityka bezpieczeństwa stosowana przez ten portal społecznościowy.

 

polsatnews.pl