Protest w postaci pikiety przed Sądem Najwyższym w centrum Warszawy rozpoczął się 25 sierpnia. Organizatorzy to Stowarzyszenie Niezłomni Adama Słomki, do którego dołączyły się Ruch Kontroli Wyborów i Solidarni 2010. Powodem zgromadzenia miał być wyrok na Zygmunta Miernika - byłego opozycjonistę antykomunistycznego. W 2013 r. rzucił on tortem w sędzię, orzekającą w procesie gen. Czesława Kiszczaka.

 

Miernik został za to skazany w pierwszej instancji na dwa miesiące więzienia, a w drugiej instancji na 10 miesięcy pozbawienia wolności, bez zawieszenia.

 

Na pikiecie przed SN cały czas zbierane są podpisy pod petycją o uwolnienie działacza. Sam protest jednak rozszerzył się. Manifestanci domagają się m.in. lustracji sędziów. Transparenty mówią o "skorumpowanych sądach" i "resortowym sądownictwie". Na miejscu po obu stronach jezdni są rozbite namioty, a oprócz bilboardów są też gadżety pojawiające się również nad fasadą sądu.

 

"Prawo do krytyki nie jest nieograniczone"

 

I prezes SN Małgorzata Gersdorf w sprawie tego, co dzieje się przed gmachem sądu, wystąpiła ostatnio do szefa MSWiA. W piśmie "po raz kolejny zwraca się o spowodowanie usunięcia sprzed sądu obozowiska". Jej zdaniem "swoją wymową obraża ono nie tylko Sąd Najwyższy, ale cały wymiar sprawiedliwości. Dopuszczenie do takiego stanu rzeczy jest antytezą budowy silnego państwa".

 

Rzecznik SN Michał Laskowski podkreśla z kolei, że mimo uciążliwości wynikających z tego protestu, nikt nie kwestionuje prawa do krytykowania sądu, jego organów czy wydawanych orzeczeń. "Prawo to jest jedną z podstawowych wartości demokratycznego państwa  i obejmuje także możliwość demonstrowania przed sądem. Nie można jednak zasadnie twierdzić, że wolność słowa i prawo do krytyki są nieograniczone. Ograniczenia te wynikają z praw innych osób, ich dobrego imienia i w pewnym zakresie dotyczą także organów państwa, do których należy Sąd Najwyższy" - można przeczytać w jego oświadczeniu.

 

"Pozostałość myślenia z innej epoki"


To nie pierwsza interwencja prezes SN. Rzecznik potwierdza, że były już wysyłane pisma do służb z prośbą o interwencję – w tym również do Sanepidu i Zarządu Dróg Miejskich. W piśmie do Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej stwierdzono, że "stała demonstracja przybrała formę namiotowego miasteczka". "Dochodzi do trwałego naruszania regulacji prawnych dotyczących stanu higieniczno-sanitarnego obiektów użyteczności publicznej" - napisano.

 

Adam Słomka jeden z organizatorów pikiety w rozmowie z polsatnews.pl komentując działania prezes SN stwerdził, że to "pozostałość myślenia z innej epoki". - Protest jest w demokracji rzeczą normalną. Zwłaszcza, że sytuacja wymiaru sprawiedliwości jest dramatyczna - ocenił.

 

W działaniach protestujących nie widzi przekroczenia granic krytyki. - Jest to rzeczą normalną w sytuacji, gdy nasze sądy to wciąż pozostałość po PRL - stwierdził.

 

Zgromadzenie legalne, ale "bez naniesień"

 

Słomka zaznacza też, że zgromadzenie jest legalne, co potwierdza Urząd Miasta. Organizatorzy co miesiąc występują z wnioskiem o rejestrację na kolejny miesiąc. Co prawda chodzi tu o protest "bez tzw. naniesień i twardych konstrukcji", ale konsekwencje za odstąpienie od tego warunku leżą w gestii Zarządu Dróg Miejskich.

 

Jak na razie interwencje prezes sądu nie doczekały się odpowiedzi. Portal  wawalove.pl informuje, że pismo z materiałami dotyczącymi ewentualnego złamania prawa zostało przesłane do prokuratury rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ z prośbą o ocenę.

 

- Postępowanie w tym zakresie prowadzone jest także przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie – powiedział w rozmowie z wawalove asp. szt. Mariusz Mrozek rzecznik prasowy stołecznej policji. - Komenda Rejonowa Policji Warszawa I prowadzi natomiast czynności sprawdzające w postępowaniu o lekceważenie Narodu Polskiego, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom podczas publicznych demonstracji – dodał rzecznik.

 

Końca pikiety nie widać. W grudniu specjalny zlot

 

Słomka pytany o to do kiedy planowana jest pikieta odpowiada, że nie ma wyznaczonej żadnej daty. - Na razie planujemy w grudniu, w rocznicę Stanu Wojennego specjalny zlot różnych stowarzyszeń, które domagają się zmian w sądownictwie. Odbędzie się on przed Sądem Najwyższym. Zamierzamy przygotować 21 postulatów - podkreśla.

 

polsatnews.pl, wawalove.pl